Pusty materac Lecha Wałęsy

 

Od 18 kwietnia w Sejmie RP trwa protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Protestujący poprosili o wsparcie byłego Prezydenta RP Lecha Wałęsę. Było to bardzo ryzykowne PR-owe zagranie, które może protestujących kosztować dalszy spadek poparcia społecznego.

Protest osób niepełnosprawnych w samym sercu polskiej demokarcji, w Sejmie, początkowo poruszył niemal bez wyjątku całe społeczeństwo. Protestującym udało się skupić uwagę wszystkich mediów na problemach ludzi niepełnosprawnych. Do rozmów z protestującymi wyszli wszyscy najważniejsi przedstawiciele władz państwowych: prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki a także, co najbardziej oczywiste, minister pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. W trybie ekspresowym podjęto zmiany prawne i podniesiono rentę socjalną oraz opracowano niefinansowe rozwiązania wspierające niepełnosprawnych. Rząd obiecał także przyśpieszenie prac nad ogłoszonym wcześniej, kluczowym dla osób z ograniczeniami ruchowymi programem „Dostępność+”. Premier Morawiecki zapowiedział również wprowadzenie daniny solidarnościowej na rzecz niepełnosprawnych będącej de facto trzecim progiem podatkowym.

Protestujący kontynuują jednak protest, ponieważ jeszcze nie wszystkie postulaty, jakie stawiają, doczekały się realizacji. Usiłują przekonać Polaków, że te niezrealizowane (chodzi przede wszystkim o zapomogę gotówkową) są ważniejsze od zrealizowanych przez władze.  Przedłużanie protestu najwyraźniej nie pomaga protestującym i ich postulatom. Według najnowszego sondażu Pollster dla Wiadomości TVP 62% respondentów uważa, że protest powinien zostać przerwany. W ocenie społecznej dotychczasowe działania rządu są jednak na tyle istotne i skuteczne, że kontynuowanie protestu w obecnej formie nie ma sensu. Ocenie tej podlega nie tylko reakcja władz,  ale również zdolność protestujących do kompromisu, a tym ostatnim wydaje się brakować elastyczności. Kompromis jest przecież podstawą funkcjonowania demokratycznego państwa, państwa, które powinno pomagać jednym nie szkodząc drugim.

Przeciwko protestującym zwraca się również obudzona wrażliwość społeczna. Współczucie wobec ciężkiego losu osób niepełnosprawnych powoduje, że pojawia się nie tylko chęć pomocy, ale także niepokój, czy przedłużanie protestu nie zagraża ich zdrowiu. Sejmowy korytarz nie jest przecież ani pięciogwiazdkowym hotelem ani uzdrowiskiem.

Przez kilka dni niepełnosprawni byli, jako pokrzywdzeni przez los, bohaterami zbiorowej wyobraźni. Ale wyobraźni nie da się na długo zatrzymać w jednym miejscu, toteż pojawiają się w niej także inni potrzebujący: matki samotnie wychowujące dzieci, chorzy na raka, sieroty, bezdomni… Niepełnosprawni po kilku tygodniach protestu jawią się nie jako wyjątkowa, ale jedna z wielu grup potrzebujących wsparcia.

Zainteresowanie protestem i protestującymi maleje, wystarczy porównać czas antenowy i liczbę artykułów poświęconą protestowi w drugiej połowie kwietnia i w połowie maja. Protest jest już „zgrany” dla widzów i czytelników. Nic dziwnego, że protestujący starają się kreować medialne fakty i przyciągać uwagę za pomocą nowych wydarzeń. Takim ważnym akcentem przypominającym o proteście miała być dzisiejsza wizyta Lecha Wałęsy.

Specjalista od komunikacji społecznej który zasugerował protestującym zaproszenie do Sejmu byłego prezydenta powinien wiedzieć, że osobowość Lecha Wałęsy wymyka się standardowym zachowaniom emerytowanego polityka. Być może zaważyła tutaj myśl, że Lech Wałęsa, jako były Prezydent RP ma nieograniczony wstęp do Sejmu. Z drugiej strony należało się spodziewać, że PR-owo nieobliczalny Lech Wałęsa zrobi swoje, czyli wprowadzi ogromne zamieszanie, wygłosi kilka kontrowersyjnych myśli, ponarzeka na rząd i pojedzie dalej, zostawiając protestujących z niczym.

Niezależnie od tego, że Lech Wałęsa dla wielu osób jest politykiem niezwykle kontrowersyjnym, to jako Lauret Pokojowej Nagrody Nobla cieszy się pewnym uznaniem części Polaków i społeczności międzynarodowej

Wałęsa przyjechał do protestujących bez najmniejszego pomysłu na realne wsparcie, bez żadnej rozsądnej idei (propozycja włączenia w protest górników do nich nie należy), bez żadnego pomysłu, poważnej deklaracji, planu. Przyjechał powiedzieć, że nic nie może. Nie zainicjował żadnej akcji społecznej, nie zainspirował nikogo do wsparcia niepełnosprawnych.

Niewątpliwie nie o to w tej akcji chodziło. Protestujący chwycili się ostatniej deski ratunku proponując Wałęsie materac i przyłączenie się do okupacji Sejmu. Pomysł odważny i nietrafiony pod względem osobowości polityka, który od strajkowych niewygód wyżej ceni obecność na politycznych konwentach w tym tygodniu.

Trudno nawet komentować to, co Lech Wałęsa mówił podczas wizyty w Sejmie i po niej, ponieważ nie od dziś wiadomo, że komunikuje się w chaotyczny, specyficzny dla siebie sposób. Kogoś może to bawić, ktoś może to uważać za dziwne. Niemniej obecność Wałęsy w Sejmie protestującym nie pomoże, nawet jeśli na chwilę znów byli na ustach wszystkich. Ale zawdzięczają to wpadkom Lecha Wałęsy a nie swoim postulatom.

Wizyta w Sejmie Lecha Wałęsy to ogromna porażka PR-owa protestujących a także osobista samego byłego prezydenta. Nikogo, nawet górników, jego wystąpienie nie zdoła przekonać co do dalszego sensu protestu ani wagi niezrealizowanych postulatów.

Nic gorszego w chwili obecnej protestujący nie mogli wymyślić, aby odwrócić barometr poparcia społecznego dla swojej akcji. Ale ponieważ nie wyszli z Sejmu, niewątpliwie będą dalej próbować.

Agencja InformacyjnaAgencja Informacyjna, Miłosz Manasterski, 21.05.2018

Fot. I, Kpalion, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2247495

Related Post