Wolność religijna

Wolność religijna pod presją. USCIRF alarmuje, ale problem dotyczy także Europy

Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej USCIRF ostrzega, że sytuacja osób wierzących na świecie pogarsza się. Najnowszy raport wskazuje państwa, w których dochodzi do najpoważniejszych naruszeń. Eksperci zwracają jednak uwagę, że także w Europie narastają problemy związane z wolnością sumienia, obecnością religii w przestrzeni publicznej i prawami rodziców.

USCIRF: naruszenia wolności religijnej są coraz poważniejsze

Stephen Schneck, odchodzący komisarz United States Commission on International Religious Freedom, ocenił, że globalna sytuacja wolności religijnej jest dziś gorsza niż w chwili, gdy rozpoczynał swoją pracę w komisji. Jego zdaniem w ciągu ostatniej dekady doszło do wyraźnego pogorszenia warunków życia wielu wspólnot religijnych.

USCIRF jest niezależną, ponadpartyjną komisją federalną Stanów Zjednoczonych, której zadaniem jest monitorowanie naruszeń wolności religijnej poza granicami USA. Jej ustalenia i rekomendacje trafiają do administracji amerykańskiej, Departamentu Stanu oraz Kongresu.

W raporcie za 2026 rok komisja rekomendowała uznanie 18 państw za kraje szczególnego niepokoju. Taki status dotyczy państw, których rządy są uznawane za odpowiedzialne za szczególnie poważne naruszenia wolności religijnej albo za tolerowanie takich naruszeń.

Na liście znalazły się: Afganistan, Birma, Chiny, Kuba, Erytrea, Indie, Iran, Libia, Nikaragua, Nigeria, Korea Północna, Pakistan, Rosja, Arabia Saudyjska, Syria, Tadżykistan, Turkmenistan i Wietnam.

Nie tylko państwa autorytarne

Raport USCIRF pokazuje, że wolność religijna jest łamana w bardzo różnych systemach politycznych. Na liście znajdują się zarówno dyktatury komunistyczne, państwa autorytarne, reżimy islamskie, jak i kraje formalnie demokratyczne.

Komisja wskazuje także na znaczenie podmiotów niepaństwowych. W wielu regionach świata głównym zagrożeniem dla osób wierzących są organizacje terrorystyczne, bojówki, grupy zbrojne lub tłum działający przy biernej postawie władz. USCIRF rekomenduje uznanie siedmiu takich organizacji za podmioty szczególnego niepokoju. Chodzi między innymi o Boko Haram, Al-Shabaab, ISIS-K, ISWAP oraz Tehrik-e Taliban Pakistan.

W Nigerii problemem są ataki na wspólnoty chrześcijańskie, muzułmańskie oraz wyznawców religii tradycyjnych. W Afganistanie represje wynikają z rządów talibów oraz działalności ekstremistów. W Nikaragui dochodzi do systemowego uderzenia państwa w Kościół i organizacje religijne. W Indiach USCIRF zwraca uwagę na przemoc wobec mniejszości religijnych, przepisy antykonwersyjne oraz atmosferę bezkarności sprawców ataków.

Stephen Schneck podkreśla, że wolność religijna nie jest kwestią dotyczącą wyłącznie jednej wspólnoty. Obejmuje chrześcijan, muzułmanów, żydów, hinduistów, buddystów, wyznawców religii tradycyjnych oraz osoby bezwyznaniowe. Jej naruszenie jest więc nie tylko problemem religijnym, ale także testem dla całego systemu ochrony praw człowieka.

Europa poza głównym raportem, ale nie poza problemem

Raport USCIRF koncentruje się na najcięższych naruszeniach wolności religijnej poza Stanami Zjednoczonymi. Dlatego nie obejmuje on wprost problemów, które narastają w Europie. Nie oznacza to jednak, że państwa europejskie są wolne od napięć dotyczących religii, sumienia i praw rodziców.

W Europie zagrożenia dla wolności religijnej najczęściej nie mają charakteru brutalnych represji. Nie chodzi o masowe więzienia, porwania czy mordy. Problem przybiera raczej formę administracyjnego wypychania religii z przestrzeni publicznej oraz ograniczania możliwości publicznego wyrażania przekonań religijnych.

Coraz częściej wolność religijna bywa redukowana do prywatnej sfery jednostki. Obywatel może wierzyć, ale jego przekonania mają nie wpływać na debatę publiczną, edukację, prawo, kulturę czy instytucje. Taki model prowadzi do sytuacji, w której religia jest formalnie dozwolona, ale praktycznie marginalizowana.

Wielka Brytania i spór o granice wolności sumienia

Jednym z przykładów europejskich napięć jest Wielka Brytania. W ostatnich latach przedmiotem debaty stały się tam tak zwane strefy buforowe wokół klinik aborcyjnych. Ich celem ma być ochrona kobiet przed nękaniem i presją. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy regulacje zaczynają obejmować nie tylko agresywne zachowania, ale także cichą modlitwę lub pokojową obecność w przestrzeni publicznej.

Krytycy takich rozwiązań wskazują, że państwo nie powinno karać samej intencji religijnej ani próbować oceniać, czy obywatel modli się w sposób „dopuszczalny”. Ochrona przed przemocą i nękaniem jest konieczna, ale nie może prowadzić do ograniczania wolności sumienia i pokojowej ekspresji religijnej.

Brytyjski przypadek pokazuje szerszy problem: gdzie kończy się neutralność państwa, a zaczyna światopoglądowa kontrola przestrzeni publicznej. To pytanie coraz częściej powraca w debacie europejskiej.

Polska: religia w szkole i prawa rodziców

Podobne napięcia, choć w innej formie, widoczne są w Polsce. Spór dotyczy między innymi obecności lekcji religii w szkołach publicznych. Ograniczanie wymiaru katechezy oraz przesuwanie jej na początek lub koniec dnia szkolnego przedstawiane jest jako decyzja organizacyjna. W praktyce może jednak prowadzić do osłabienia realnej dostępności tych zajęć.

Problem nie sprowadza się wyłącznie do liczby godzin. Dotyczy także prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Jeżeli większość rodziców chce udziału dzieci w lekcjach religii, państwo powinno tę wolę respektować, a nie traktować jako przeszkodę w realizacji własnej polityki edukacyjnej.

Oczywiście debata o jakości katechezy, programach nauczania czy sposobie organizacji lekcji religii jest uzasadniona. Czym innym jest jednak reforma, a czym innym administracyjne spychanie religii na margines życia szkolnego.

Wolność religijna nie znika od razu

Przypadki opisane w raporcie USCIRF i problemy obserwowane w Europie różnią się skalą. Nie należy zrównywać dramatycznej sytuacji osób wierzących w Nigerii, Afganistanie czy Nikaragui ze sporami toczonymi w państwach demokratycznych. Równocześnie nie wolno lekceważyć procesów, które stopniowo zawężają przestrzeń wolności religijnej.

Wolność sumienia i religii nie znika zwykle jednego dnia. Najpierw zostaje uznana za sprawę czysto prywatną. Później jej obecność w przestrzeni publicznej zaczyna być przedstawiana jako problem. Następnie państwo coraz śmielej reguluje, gdzie, kiedy i w jakiej formie religia może być widoczna.

Raport USCIRF warto odczytywać nie tylko jako ostrzeżenie dotyczące krajów autorytarnych i regionów ogarniętych przemocą. To także przypomnienie dla Zachodu, że wolność religijna wymaga stałej ochrony. Nie wystarczy zapisać jej w konstytucji lub konwencji. Trzeba jeszcze pozwolić ludziom realnie z niej korzystać — w rodzinie, szkole, pracy i przestrzeni publicznej.

W przeciwnym razie wolność religijna zostaje sprowadzona do prawa posiadania prywatnych przekonań. A to za mało. Człowiek wierzący nie jest wolny wtedy, gdy państwo pozwala mu myśleć po swojemu w ciszy własnego domu. Jest wolny wtedy, gdy może żyć zgodnie ze swoim sumieniem także poza nim.

AI World / KJN / Fot. Igor Passchier  / 4.06.2026