Polska loteria wizowa Andrzej Zarzecki

Loteria wizowa w polskim wydaniu


Agencja Informacyjna: Andrzej Zarzeczny pisze o tym jak Bogdan Talarek prezes spółki Trojanów prowadzącej hotel Talaria Resort&Spa przekonał się jak trudno jest zorganizować wizę pracowniczą do Polski. W Sejmie tymczasem komisja bada tzw. aferę wizową.


Nieprawidłowości związane z wydawaniem wiz pracowniczych w polskich konsulatach stały się jednym z gorących tematów polskiej polityki. Patologie w tym systemie z pewnością są liczne.

Z jednej strony dziennikarskie śledztwa pokazują, że proceder wydawania niewłaściwych wiz trwa nadal. „Pochodzisz z Bliskiego Wschodu? Nie musisz mieć doświadczenia zawodowego, nie musisz znać angielskiego, Europa stoi przed tobą otworem” – tak reklamują na TikToku swoje usługi pośrednicy w załatwianiu polskich wiz. Z drugiej strony uzyskanie wizy dla rzeczywiście potrzebnego pracownika, bez tych pośredników, wydaje się praktycznie niemożliwe. Ilustracją tego może być historia zmagań z systemem przedsiębiorstwa Trojanów, właściciela kompleksu hotelowego Talaria Resort & SPA.

Spółka Trojanów i hotel Talaria Resort & Spa


Uprzedzając ewentualne wątpliwości, informuję, że spółka Trojanów nie jest przysłowiową „firmą krzak”, jaką opisywano w relacjach prasowych dotyczących procederu wizowego. Kompleks hotelowy Talaria istnieje naprawdę i mieści się w XIX-wiecznym pałacu otoczonym parkiem. W odrestaurowanym pałacu na gości czekają 53 pokoje, każdy o indywidualnym charakterze. Kolejne znajdują się parkowych pawilonach, podobnie jak sala konferencyjna.


Talaria Resort & SPA położona jest w Trojanowie (województwo mazowieckie) przy drodze krajowej nr 17 relacji Warszawa – Lublin. Dla tego typu działalności bardzo ważne jest zapewnienie gościom świadczeń i atrakcji, których nie znajdą nigdzie indziej. Wiadomo, że samo łóżko i bufet już w dzisiejszych czasach nie wystarczą w tak konkurencyjnej branży. Aby osiągnąć sukces, trzeba się czymś wyróżniać.


Kawowe show


Podczas wyjazdu do Federalnej Demokratycznej Republika Etiopii (dawniej Abisynia) Bogdan Talarek – prezes spółki Trojanów, zachwycił się tym państwem, jego mieszkańcami i ich kulturą. Szczególnie interesująca wydała mu się etiopska ceremonia picia kawy i lokalna muzyka. Picie kawy to w Etiopii istotny element kultury. Uważa się, że etiopska prowincja Keffa jest ojczyzną tego napoju. Tradycyjna ceremonia picia kawy to niemal kawowe show.

– „Będziemy pierwszym i jedynym w Polsce obiektem, gdzie będzie można napić się etiopskiej kawy parzonej w tradycyjny sposób!” – Zadecydował Bogdan Talarek – prezes spółki Trojanów. – „Musimy tylko zatrudnić osobę, która będzie ją przygotowywała”. – Dodał. Zainteresował się on również etiopską muzyką, którą postanowił wykorzystać w celach terapeutycznych.

Pracownik z Etiopii


Poszukiwanie w Polsce pracowników do wykonywania tych zadań zakończyło się fiaskiem, stąd decyzja o sprowadzeniu ich z Federalnej Demokratycznej Republika Etiopii. O pomoc został poproszony Habtamu Mamo – właściciel biura podróży Timeless Ethiopia i hotelu Heyday w Addis Abebie – stolicy Etiopii. Dzięki swoim szerokim kontaktom Habtamu Mamo wyszukał odpowiednie osoby: Bethlehem do przygotowywania kawy i terapeutę Amaro. Wysłały one do Polski wymagane dokumenty, a spółka Trojanów rozpoczęła procedury uzyskania zezwoleń na pracę.


Każdy, kto kiedyś zapraszał cudzoziemca do Polski, wie, że trzeba przejść przez trudną procedurę, szczególnie dla laika. W przypadku uzyskiwania zezwolenia na pracę cudzoziemca spoza Unii Europejskiej jest podobnie. Po kilku nieudanych próbach sprostania urzędowej biurokracji, spółka Trojanów zdecydowała się zatrudnić do pomocy wyspecjalizowaną kancelarię. Minęły miesiące, ale ostatecznie Wojewoda Mazowiecki wydał stosowne zezwolenia na pracę.


W tym momencie wydawało się, że epopeja zmierza do szczęśliwego zakończenia i że teraz już wszystko pójdzie z górki. Bo co jeszcze złego może się wydarzyć? Są legalne zezwolenia na pracę, solidne przedsiębiorstwo przygotowało umowy, które zostały przesłane razem z oryginałami zaproszeń do Addis Abeby. Poproszono więc kandydatów o wystąpienie do polskiej ambasady o wizy.

Nie wszyscy doczekali


Niestety pojawiła się zupełnie niespodziewana przeszkoda – okazało się, że Bethlehem, kobieta która miała być zatrudniona do wykonywania ceremonii parzenia etiopskiej kawy, zrezygnowała. Po kilku miesiącach oczekiwania zwątpiła w szczęśliwy finał swoich starań i wyjechała do pracy do Francji.

Co było robić? Trojanów rozpoczął poszukiwania zastępstwa, nie rezygnując z zatrudnienia drugiego pracownika. Spółka Trojanów przesłała kurierem do Addis Abeby wszystkie dokumenty, a kandydat wystąpił o wizę zgodnie z procedurami. Gdy nadeszła odpowiedź z ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Addis Abebenie, wszyscy zainteresowani przyglądali się jej z niedowierzaniem – Amare nie otrzymał wizy do Polski. Co się stało? Jaka może być tego przyczyna? Przecież dopełniliśmy wszystkich formalności – zastanawiali się pracownicy hotelu Talaria. Amare twierdził, że przyczyną odmowy są nieprawidłowości związane z umową o pracę, których jednak nie potrafił uściślić.


To musi być jakiś błąd techniczny, spekulowano w Trojanowie. By sytuację rozwiązać, prezes i pracownicy hotelu Talaria skontaktowali się z ambasadą Rzeczpospolitej Polskiej w Addis Abebie i zapewnili, że wszystkie dokumenty są prawdziwe i aktualne, potwierdzili to również drogą mailową. Otrzymali odpowiedź, że jedyne, co można w tej sprawie zrobić, to złożyć odwołanie w ambasadzie ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Addis Abebie, co wiązało się z wniesieniem kolejnej opłaty. Oczywiście odwołanie może złożyć wyłącznie osoba ubiegająca się o wizę.

Etiopczyk, który miał być zatrudniony w Polsce, wcale się do tego nie rwał. Stracił już 80 euro, kwotę dla niego bardzo wysoką, teraz miał wydać kolejne 80. Udało się go jednak przekonać. Przecież wszystkie dokumenty są autentyczne, po przylocie do Polski bez problemu zarobi na pokrycie tych kosztów.
Tym razem wszystkim wydawało się, że z wizą nie będzie żadnego problemu. Reakcję pracowników Talarii po zobaczeniu maila z ambasady ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Addis Abeby, który przekierował do nich Amare, nie da się określić inaczej niż szokiem. Ambasada po raz kolejny odmówiła wydania wizy.


By poznać przyczyny odmowy Bogdan Talarek – prezes spółki Trojanów, skierował pismo
do ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Addis Abebie. Logiczne wydawało się, że przyszły
pracodawca powinien mieć możliwość poznania uzasadnienia decyzji, która jest dla niego
żywotna. Nic bardziej błędnego – nie ma takiej możliwości. Pracodawca w procesie
uzyskiwania wizy nie jest stroną i nic w tej sprawie nie może zrobić. Natomiast pracownik ubiegający się o wizę został poinformowany, że przysługuje mu prawo złożenia skargi do… sądu administracyjnego w Polsce. Łatwo się domyślić, że w tej sytuacji Etiopczyk zrezygnował.

Dogłębna analiza


Na pytanie skierowane do rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o kryteria wydawania takich wiz pracowniczych do Polski otrzymałem odpowiedź, że „Wszystkie wnioski wizowe składane w ambasadach i urzędach konsularnych Rzeczpospolitej Polskiej rozpatrywane są zgodnie z zasadami określonymi w ustawie z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach (Dz. U. z 2023 r. poz. 519, z późn. zm.) oraz w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 810/2019 z dnia 13 lipca 2009 r. ustanawiającym Wspólnotowy Kodeks Wizowy (Dz. Urz. UE L 243 z 15.09.2009, str. 1, z późn. zm.).”


Pytałem też czy ambasada Rzeczpospolitej Polskiej może odmówić wydania wizy w przypadku, gdy ubiegający przedstawi zezwolenie na pracę cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i umowę o pracę podpisaną przez przyszłego pracodawcę. Odpowiedź brzmiała: „Decyzje w sprawach wizowych oparte są o analizę przedstawionych dokumentów, często rozmowę z cudzoziemcem i ocenę całokształtu złożonych dokumentów i posiadanych informacji. Zawsze odnoszą się one do tego, czy cudzoziemiec spełnia wszystkie warunki, by uzyskać wizę.

Stosownie do art. 75 ustawy o cudzoziemcach odmowa wydania wizy krajowej następuje w drodze decyzji, którą wydaje się na formularzu określonym w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 22 marca 2022 r. w sprawie wiz dla cudzoziemców (Dz.U. z 2022 r. poz. 827). Natomiast stosownie do art. 32 Wspólnotowego Kodeksu Wizowego odmowa wydania wizy Schengen następuje w drodze decyzji, którą wydaje się na formularzu określonym w załączniku VI do Kodeksu Wizowego.”


Ktoś powie, to dobrze, że polskie ambasady tak bardzo chronią nasz rynek pracy przed napływem cudzoziemców. Ale przy takim postawieniu sprawy rodzi się pytanie: skąd na ulicach polskich miast biorą się egzotyczni pracownicy rozwożący na rowerach jedzenie zamawiane przez internetowe portale? W jaki sposób wymogi wizowe spełnili ochroniarze w marketach, nie znający ani jednego słowa po angielsku, o polskim języku nawet nie wspominając? Jakie mogą być ewentualne powody odmowy w przypadku tak klarownej, wydawałoby się, sytuacji, jak opisana powyżej? I wreszcie, mówiąc dosadniej, gdy chodzi o opisywaną sytuację: na jakiej podstawie konsul rości sobie prawo do recenzowania sposobu prowadzenia hotelu?


Bo chyba dla wszystkich jest oczywiste, że w ten sposób polski konsulat w Addis Abebie utrudnia przedsiębiorcy prowadzenie działalności gospodarczej. Czy przypadkiem jego rola nie powinna być dokładnie odwrotna? Z jednej strony mamy spółkę Talaria potrzebującą konkretnego pracownika i Wojewodę Mazowieckiego pozytywnie rozpatrującego wniosek o zatrudnienie tegoż. Z drugiej strony konsula w Addis Abebie odmawiającego prawa do zatrudnienia. Dodajmy, że spółka Trojanów nigdy nie nadużyła zaufania polskich organów wizowych i z racji tego zasługuje na domniemane tegoż zaufania.


„Prowadzę różne przedsiębiorstwa, od wielu lat, dlatego jestem na przeciwności uodporniony. Konsul w Addis Abebie odmówił wydania wizy dla pracownika, którego chciałem zatrudnić. Nie zrobił tego z przyczyn formalnych, tylko merytorycznych. Czyli odkrył w tym staraniu jakieś drugie dno. W takiej sytuacji logika by wykazywała, że chciałem popełnić jakieś przestępstwo. Bardzo bym chciał się kiedyś dowiedzieć jakie?” – Skomentował zaistniałą sytuację Bogdan Talarek – prezes spółki Trojanów.


I to jest kolejne, nie wiem czy nie najważniejsze pytanie, jakie się nasuwa. Bo nadal nie wiadomo, w którym momencie Spółka Trojanów popełniła błąd i co ma zrobić, by w przyszłości takiego błędu nie powtórzyć.


Andrzej Zarzecki
Agencja Informacyjna, Gospodarka 18.03.2024