Marek Radzikowski: Kryzys uderzył w finanse publiczne

W normalnych warunkach wydatki sektora finansowego wyniosły 957.000.000.000 zł czyli 42 proc. Produktu Krajowego Brutto, a w momencie kryzysu przekroczyły 1.000.000.000 zł zbliżając się tym samym do 50 proc. Produktu Krajowego Brutto. Wiele jest osób, które czerpią korzyści z tak wysokich wydatków państwa, tak samo jak wiele jest osób które nie są świadome skutków tych wydatków.

Bronią, którą często się wykorzystuje jest język, który działa na emocje a ma uśpić rozum. Na przykład konsolidację fiskalną w debacie określa się mianem albo „zrównoważenia finansów publicznych” albo „zaciskaniem pasa”. Odbiorca, który słucha tego przekazu zastanawia się skąd bierze się konsolidacja? Czy nie wynika przypadkiem z wcześniej popełnionych błędów? Czy to zaciskanie pasa przez państwo przypadkiem nie jest tak naprawdę poluzowaniem pasa dla sektora prywatnego, co w rzeczy samej ma miejsce?

Musimy sobie uświadomić, że polityka antykryzysowa, to nie tylko polityka reagowania na kryzys, ale to przede wszystkim polityka antycypowania kryzysu i przygotowania się do niego, w tym przygotowania właśnie finansów publicznych.

W okresie dobrej koniunktury państwo powinno stosować nadwyżkę, która będzie buforem na gorsze czasy. W Polsce mimo wysokiego wzrostu gospodarczego, będącego jednym z najwyższych w Europie, nie doszło ani do konsolidacji finansów publicznych ani do uzyskania nadwyżki choć wielu ekonomistów o to zabiegało i to apelowało.

W 2019 roku pod względem deficytu sektora finansów publicznych Polska była w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej.

Jednak deficyt sektora finansów publicznych to nie wszystko. Pełny obraz sytuacji finansów publicznych otrzymamy zwracając uwagę na deficyt strukturalny, który skorygowany jest o wahania cykliczne koniunktury. W 2019 roku Polska należała do 7 państw o najwyższym deficycie strukturalnym w Unii Europejskiej. Trzeba mieć też świadomość, że deficyt jest wypadkową dwóch podstawowych wartości: wydatków i dochodów sektora finansów publicznych. Polska jest państwem, w którym począwszy od 2015 roku najbardziej wzrosły wydatki na świadczenia socjalne.

Kolejną kwestią jaką chciałbym poruszyć jest kwestia długu publicznego, który według danych za 2019 rok wyniósł w Polsce 46 proc. Produktu Krajowego Brutto.

Istnieją ekonomiści twierdzący, że nie jest to wcale wysoki poziom porównując go z niebotycznymi poziomami długu w Grecji czy Japonii. Uważam, że takie porównania nie mają większego sensu, ponieważ biorąc pod uwagę ocenę generalną, dług i jego poziom jest tylko jednym ze składników Należy brać pod uwagę również takie czynniki jak np. dynamika długu, koszty obsługi długu, historia kredytowa oraz dług ukryty, którego nie widać w statystykach.

Gdy porównamy poziom długu Polski z poziomem długu jaki mają państwa Europy Środkowowschodniej to okaże się, że kraje zbliżone do Polski pod względem rozwoju gospodarczego, uwarunkowań historycznych i instytucjonalnych (z wyjątkiem Węgier i Słowacji) mają znacznie niższy poziom długu.

Słowacja jest w strefie euro więc podobnie jak Grecja w przypadku problemów z długiem może liczyć na pomoc, natomiast Polska na taką pomoc z pewnością liczyć nie może.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na ważny aspekt jakim jest to, że sytuacja finansów istnieje w relacji do sposobu funkcjonowania gospodarki. Dlatego pokazywanie długu w stosunku do Produktu Krajowego Brutto, uwzględniając przy tym tylko finanse publiczne, bez wskaźników konkurencyjności, jest moim zdaniem niemiarodajne. Przykładem niech będzie fakt, że pozycja Polski w rankingach konkurencyjności międzynarodowych w ostatnich latach bardzo mocno spadła, co można uważać za odzwierciedlenie sytuacji jaka panuje w finansach publicznych.

Począwszy od 2015 roku Polska spadła w rankingu konkurencyjności z 24 na 40 miejsce, a w rankingu wolności gospodarczej z 2018 roku z 49 na 77 miejsce.

Przykro mi to stwierdzić, ale patrząc z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że finanse publiczne w Polsce nie były przygotowane do kryzysu. Kryzys jaki nadszedł wraz z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 spowodował z jednej strony spadek dochodów, a z drugiej strony wzrost wydatków publicznych. Chciałbym przy tym zaznaczyć, że większość ekonomistów nie ma większego problemu z tym, że rząd wprowadził różne programy pomocowe, ale z tym, że Polka zupełnie nie była przygotowany na sytuację pandemiczną. Polska mogłaby w dużo lepszym stopniu zareagować na kryzys, gdyby wcześniej notowała nadwyżkę.

dr Marek Radzikowski – doktor ekonomii, adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Studiów Porównawczych Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, której jest także absolwentem.

W latach 2008-2013 był szefem doradców wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego. Pracował m.in. nad deregulacją i wprowadzeniem reguły wydatkowej, opracowywał również analizy społeczno-ekonomiczne. Współtwórca Forum Obywatelskiego Rozwoju, starszy ekonomista Narodowego Banku Polskiego za czasów panowania Leszka Balcerowicza. Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich i ekspert Instytutu Wiedzy i Innowacji.

Źródło: Debata Fundacji Warsaw Enterprise Institute „Czy podatki to jedyne wyjście? Budżet Państwa po pandemii” https://www.facebook.com/228366267271894/videos/2927651977511284





Agencja Informacyjna

Agencja Informacyjna Opinie /WAC/ 03.03.2021





Related Post