Jot Minkowicz: brak infrastruktury, którą może zapewnić Warszawa

Pod 12 dniach wojny na Ukrainie, na warszawskim Dworcu Zachodnim kolejowym i autobusowym nadal nie działa wszystko to, czym mogłby się zająć sztab miejski.

Działa wszystko to, czym mogą zająć się wolontariusze. Infrastruktury, którą mogłoby zapewnić miasto – nie ma. Więc jeśli ta lista może trafić do władz miasta jakimkolwiek kanałem, to proszę – niech trafi.

  1. Brak informacji o połączeniach lotniczych, kolejowych i autobusowych W JEDNYM MIEJSCU. Ludzie umęczeni wielodniową tułaczką, często starzy, albo z małymi dziećmi, miotają się pomiędzy dworcami, bo nikt nie potrafi im powiedzieć jak mogą się dostać do punktu docelowego. Kilku ludzi uzbrojonych w laptopy rozwiązałoby ten problem na miejscu.
  1. Na obu dworcach, które stały się hubem dla tysięcy podróżnych brak spójnej identyfikacji wizualnej. Na autobusowym nie ma drogowskazów na kolejowy i odwrotnie. Nie ma drogowskazów do jadłodajni, do noclegowni dla matek z dziećmi, toalet… Na całej tej przestrzeni panuje koszmarny chaos komunikacyjny. Również po polsku.
https://agencja-informacyjna.com/liczby-mowia-wojna-o-ukraine/
  1. Nikt nie przetłumaczył na ukraiński rozkładów jazdy. Co z tego, ze coś na ścianach wisi, skoro dla wielu są nieczytelne?
  1. Noclegownie dla matek z małymi dziećmi – są dwie. Pojedyncze miejsca można w nich podobno znaleźć tylko nad ranem. Są, podobno miejsca w Nadarzynie i na Torwarze, ale nikt nie wie jak tam dojechać. Nikt nie wie również czy te miejsca są na pewno, bo nikt nie zatroszczył się o to, by uruchomić bazę miejsc. Nie trzeba do tego wyrafinowanych aplikacji. Grupa wolontariuszy „Zasoby” kojarzy wolne noclegi w prywatnych domach z potrzebami za pomocą udostępnionego w sieci arkusza excela. Jak nikt w mieście nie potrafi – można skopiować rozwiązanie.
  1. Autobusowe linie wahadłowe pomiędzy dworcami a noclegowniami rozwiązałyby sprawę. jako wolontariusz wiedziałbym dokąd ludzi kierować. Na razie na dworcu matki z maleńkimi dziećmi śpią na podłodze, a w Nadarzynie podobno czekają na nich wolne łóżka.
  1. Hotspoty – wystarczyłyby 2 lub 3 i część problemów z poszukiwaniem informacji Ukraińcy rozwiązaliby sami. Nie ma żadnego punktu dostępowego.
  1. karty sim – podobno Ukraińcy mogą pobierać bezpłatne karty od Orange. Ale te zwykle kończą się wczesnym popołudniem i punkt stoi pusty.
  1. Gniazdka elektryczne – na dworcu brak. Nie wiem ile razy odpowiadałem na pytanie gdzie można podładować komórkę. Kilkaset?
  1. Plan dworców – najlepiej wyświetlany i po ukraińsku. Wystarczyłoby postawić w obu halach dworcowych po dwa monitory, na których wyświetlałyby się informacje „tu jesteś” „tu zjesz”, „tu toalety” itd… Nie ma.
https://agencja-informacyjna.com/dariusz-janus-rosja-dokonuje-renacjonalizacji-spolek-gieldowych/
  1. Lekarze, studenci medycyny, ratownicy medyczni mówiący po rosyjsku lub ukraińsku – spotkałem jedną osobę. Nie czuję się na siłach, by tłumaczyć wywiad medyczny, bo nie jestem lekarzem, nie znam się na medycynie. A pojawiają się zagadnienia o których, po polsku nie mam pojęcia. Ale tłumaczę, bo co mam zrobić?

Jest ogromny entuzjazm wolontariuszy. Ale to naprawdę za mało bo nawet najbardziej entuzjastyczni w końcu się zamęczą. I, szczerze mówić – nie rozumiem. Przecież organizacyjnie – to jest jak duży event. Znam co najmniej kilka firm eventowych, które ogarnęłyby to w tydzień. A mijają kolejne dni i… nic.

Agencja Informacyjna, Opinie, Źródło; facebook, 8.03.2022