Jarosław Abramow-Newerly – jubileusz lwa STS-u

 

Jarosław Abramow-Newerly 17 maja 2019 r. będzie obchodzić 86 urodziny.  Pisarz jest synem Jerzego Abramowa, który zasłynął w polskiej i światowej literaturze używająć pseudonimem Igor Newerly. 

Mając za ojca Igora Newerly’ego trudno samemu nie chwytać za pióro, ale… „W 1951 roku, jako maturzysta in spe, miałem możliwość opublikowania w biblioteczce Związku Młodzieży Polskiej sztuki, wystawionej na zamkniętym pokazie dla ciała pedagogicznego oraz dzielnicowego aktywu ZMP w macierzystym liceum im. Bolesława Limanowskiego.” – Mówi Agencji Informacyjnej Jarosław Abramow-Newerly. – „Utwór w stylu socrealistycznym zawierał elementy tak wtedy popularnej krytyki konstruktywnej. Po lekturze tata ostudził mój zapał i nakłonił mnie bym schował maszynopis do szuflady. Na szczęście posłuchałem jego rady. I nie żałuję.”

W połowie lat pięćdziesiątych, będąc studentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Jarosław Abramow-Newerly debiutował w literaturze tekstami pisanymi dla Studenckiego Teatru Satyryków, którego był współtwórcą.

W 1958 roku spotkał go nie lada zaszczyt. W przededniu premiery swej baśni, zatytułowanej „Esmeralda”, Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk (cenzura) prewencyjnie zdjęł ją z afisza. Właśnie chwyciły „poodwilżowe” „przymrozki” i nafaszerowane aluzjami widowisko stało się nie dla włodarzy Polski Ludowej niestrawne.

To przykre doświadczenie nie zniechęciło autora do teatru. Dowodem spektakle, inscenizowane przez wybitnych reżyserów, w doborowych obsadach, na czołowych scenach stolicy, jednoczące w zachwytach krytykę z publicznością. „Licytacja”, „Anioł na dworcu”, „Derby w pałacu”, „Klik-klak”, „Darz bór!”, „Maestro” – trafiły do kanonu rodzimej dramaturgii, zaś telewizyjna wersja tego ostatniego znalazła się w Złotej Setce Teatru TV.

W dorobku pisarza są też piosenki, nierzadko mające status przebojów. Choćby: „Bohdan, trzymaj się!”, „Okularnicy”, „Mówiłam żartem”, „Widzisz, mała”…

Abramow-Newerly od roku 1985 mieszka w Toronto: W Kraju Klonowego Liścia napisał flagowe dzieła prozatorskie. „Wszystko zaczęło się od wizyty w piekarni prowadzonej w Toronto przez potomków polsko-ukraińskiej rodziny z Podola. I tak od słowa do słowa poznawałem fragmenty ich losów, jakże charakterystycznych dla kresowiaków. Taka jest geneza „Nawiało nam burzę”, „Granicy sokoła” i „Młyna w piekarni”. Pracując nad saga ukraińską porównywałem życie bohaterów z własnym. Być może dlatego, że nieco wcześniej zamieściłem w polonijnym piśmie „Związkowiec” opowieść pt. „Ballada o III kolonii”, później ją rozbudowałem, w końcu postanowiłem napisać wspomnienia z młodości.” – Wyjaśnia Pisarz.

„Warto było prozaikowi wyjechać za ocean, bo inaczej cykl rusiński – zasługujący na wyjątkowo eksponowane miejsce na bibliotecznej półce, by nie powstał. Bowiem o ile dla Arkadego Fiedlera Kanada pachniała żywicą, Abramowowi-Newerlemu przywoływała przeszłość kresową, ze szczególnym uwzględnieniem Podola.” – Nie krył zachwytu recenzent dziennika „Życie”. Równie przychylne omawiał tryptyk warszawski pisarza: „”Lwy mojego podwórka”, ”Lwy wyzwolone” oraz ”Lwy STS-u” to krynica wiedzy ubrana w urzekającą polszczyznę, zatem lektura stanowi niekłamaną przyjemność.”

Szkoda, że nie doszło do ekranizacji „Aliantów”. Powieści opartej na faktach: „Powstała z inicjatywy Krzysztofa Topolskiego, emigranta ”pomarcowego”, który zainspirował mnie autentyczną historią amerykańskiej superfortecy, która w wyniku awarii zmuszona jest u schyłku II wojny światowej wylądować w okolicach Władywostoku. Sowieci zatrzymują wieloetniczną załogę, by mieć czas na skopiowanie maszyny. Liczyliśmy na adaptację filmowa, były do niej przymiarki w USA, potem pojawiła się koncepcja koprodukcji rosyjsko-amerykańskiej, powstał nawet scenopis, ale zabrakło funduszy.” – Ujawnia Abramow-Newerly.

Na antenę radiową trafiły za to felietony zawarte w tomie „Pan Zdzich w Kanadzie”, nawiązujące do stylistyki Wiecha.

Dorobek „kanadyjski” twórcy uzupełniają tomy dotyczące biografii poznanych Polonusów: „Kładka przez Atlantyk” i „Patent na życie” oraz „W cieniu paryskiej „Kultury” – publikacja o charakterze memuarystycznym.

Dostojny jubilat, stare warszawsko-mazurskie (ściślej żoliborsko około-piskie) kąty, odwiedza, niestety, z rzadka. Ku ubolewaniu licznego grona admiratorów swej osoby i twórczości. Zajmującej poczesne miejsce w kulturze polskiej.

Agencja Informacyjna

 

Agencja InformacyjnaKultura /TO-RT/ 05.05.2019

 

Fot. Mariusz Kubik, http://www.mariuszkubik.pl – own work, http://commons.wikimedia.org/wiki/User:Kmarius, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=907050

\

Related Post