Piotr Kitrasiewicz: Widmowe filmy

Wybuch II wojny światowej w 1939 r. przerwał realizację kilku polskich filmów. W połowie zdjęć musiano zaniechać pracy nad dramatem sensacyjnym „Uwaga, szpieg”, reżyserowanym przez Eugeniusza Bodo, w którym hitlerowską agentkę zagrała Nina Andrycz, a sam reżyser wcielił się w postać dzielnego agenta polskiego kontrwywiadu.

Podobny los spotkał obyczajową opowieść z elementami społecznymi o śląskich górnikach pt „Inżynier Szeruda”, zainspirowaną prozą Gustawa Morcinka, przygotowywaną przez Józefa Lejtesa, oraz „Szatana z siódmej klasy”, według popularnej powieści dla młodzieży Kornela Makuszyńskiego, którego reżyserował Konrad Tom. U schyłku sierpnia 1939 roku Eugeniusz Cękalski zakończył zdjęcia do „Przygód pana Piorunkiewicza” (wg. Tadeusza Dołęgi-Mostowicza), ale gotowego materiału, który zaginął podczas wojny, nie zdążono zmontować i udźwiękowić.

Gotowy do wyświetlenia był natomiast filmowy dramat, o którym wiele pisano i mówiono w okresie ostatnich przedwojennych wakacji.

Chodziło o ekranizację powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem”, dokonaną przez debiutantkę Wandę Jakubowską oraz obiecującego młodego realizatora Jerzego Zarzyckiego, który rok wcześniej wsławił się jako współreżyser – obok Aleksandra Forda – wysoko ocenionymi przez krytyków „Ludźmi Wisły”, ambitnym dramatem z akcentami społecznymi o życiu współczesnych flisaków na wodach królowej polskich rzek. Zdjęcia do „Nad Niemnem” zrealizowano w naturalnych plenerach wsi Bohatyrowicze (obecnie na Białorusi), a w głównych rolach wystąpiły gwiazdy przedwojennego kina, z Elżbietą Barszczewską, Jerzym Pichelskim, Mieczysławą Ćwiklińską i Bogusławem Samborskim na czele.

Ci, którym udało się obejrzeć „Nad Niemnem” na pokazie przedpremierowym, wyrażali się o filmie w superlatywach.

Obraz miał stać się przebojem polskich kin w sezonie jesiennym, ale przyczyny zewnętrzne sprawiły, że tak się nie stało. Do zaplanowanej na 5 września 1939 r. warszawskiej premiery nie doszło. W holu kina, w którym miał odbyć się pokaz, leżały zwłoki ludzi zabitych od odłamków bomb, a sam budynek był poważnie uszkodzony. Związani z podziemiem pracownicy zajętego przez Niemców polskiego przemysłu filmowego zakopali negatyw w piwnicy jednego z budynków na Żoliborzu. Niestety, ludzie ci zginęli w czasie Powstania i nikt po wojnie nie potrafił wskazać miejsca w morzu ruin, gdzie należałoby szukać ukrytego filmu.

Innym ukończonym dziełem był muzyczny melodramat z elementami komediowymi „Serce batiara”, zrealizowany przez Michała Waszyńskiego jako trzecia część tryptyku o lwowiakach Szczepku i Tońku (poprzednie części to „Będzie lepiej”, 1936, i „Włóczęgi”, 1939).

Podobnie jak „Nad Niemnem”, film ten miał wejść na ekrany we wrześniu 1939 roku, ale negatyw spłonął podczas oblężenia stolicy.

Za zaginione uznano także dwa filmy, które doczekały się premiery w czasie okupacji. Pierwszy to „Żołnierz królowej Madagaskaru”, swobodna adaptacja często wystawianej nie tylko przed wojną wodewilowej komedyjki Stanisława Dobrzańskiego. Przerwaną przed 1 września 1939 r. reżyserską pracę Jerzego Zarzyckiego dokończył inny realizator, gdyż Zarzycki odmówił współpracy z niemieckim aparatem propagandy, za pozwoleniem którego można było kontynuować zdjęcia. Film wszedł na ekrany przeznaczonych dla Polaków kin, w Generalnym Gubernatorstwie, w ostatnim, sylwestrowym dniu grudnia 1940 roku.

Większość jego kopii, podobnie jak negatyw, zaginęła podczas wojny. Podobno jedna z nich przetrwała i nawet odbył się pokaz filmu pod koniec lat 40. XX wieku, ale potem ślad po niej urwał się.

Analogiczny los spotkał film, który stał się okupacyjnym hitem, a był nim „Testament profesora Wilczura”, zamknięcie trylogii pióra Dołęgi-Mostowicza składającej się ze „Znachora” (1937) i „Profesora Wilczura” (1938).

Tym razem nie wystąpił Kazimierz Junosza-Stępowski, odtwarzający postać sławnego chirurga, sceną śmierci którego zakończył się „Profesor Wilczur”. Swoje role z poprzednich części  kontynuowali: Jacek Woszczerowicz (Jemioł), Józef Węgrzyn (dr Dobraniecki), Mieczysława Ćwiklińska (Szkopkowa), a obok nich wystąpiły gwiazdy – Tamara Wiszniewska oraz Helena Grossówna. Ewenementem był udział autora scenariusza, Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, który napisał dla siebie rolę pisarza i którą zagrał podobno z nienajgorszym talentem aktorskim. Szkoda, że film nie „przeżył” wojny, podobnie jak Tadeusz Dołęga-Mostowicz, bo „Testament profesora Wilczura” był jedynym utrwaleniem na taśmie filmowej postaci, ruchów i głosu tego twórcy. Film zrealizował Leonard Buczkowski, który po przerwaniu zdjęć przez wybuch wojny kontynuował pracę podczas okupacji, doprowadzając do wejścia filmu na ekrany pod koniec stycznia 1942 roku. Po wojnie film uznano za zaginiony.


Piotr Kitrasiewicz jest pisarzem i dziennikarzem.

Studiował na Wydziale Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim i Wydziale Kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Związany z niezależnym pismem artystycznym „Enigma. Ludzie * Sztuka * Myśli” oraz „Magazynem Literackim”, w którym zajmował się detektywistyką literacką. Pracował m. in. w „Gazecie Policyjnej”, „Antenie”, portalu.pl i „Teleprogramie”. Autor tomów poezji „Cień inkwizytora” i „Kochankowie”; powieści „Jego Ekscelencja na herbatce z Goeringiem” i „Athenia. Miłość i torpeda”; dramatów „Przyjaciele Cezara” i „Morderstwo w senacie” a także szkiców literackich „Sekrety Pisarzy”, „Pisarze zapomniani” i „Sherlock Holmes i koledzy”, książki popularnonaukowej „Rok 2012. Apokalipsa nadchodzi?” oraz zbioru recenzji literackich „Apetyt na Melpomenę”.


Agencja Informacyjna, Oko kultury, 06.06.2021

Related Post