Rosyjski polityk: Nie wierzę, że ten konflikt można rozwiązać drogą militarną [rozmowa]
AI World – Rosja | Ołena Wasilenko rozmawia z popularnym w Rosji lewicowym politykiem Nikołajem Bondarenką. Nikołaj ma ponad 2 miliony subskrybentów na YouTube, jest prawdziwą gwiazdą Partii Komunistycznej. Pomimo nacisków ze strony władz i represji wobec niezależnych kandydatów, Bondarenko ma duże szanse na wejście do rosyjskiego parlamentu w wyborach w wrześniu 2026 roku.
Czytaj dalej:
Olena Wasilenko: W 2020 roku Aleksiej Nawalny po bójce z członkiem partii rządzącej poparł Pana i nazwał swoim „ulubionym deputowanym regionalnym”. Czy dzisiaj utrzymuje Pan obecnie relacje ze współpracownikami Nawalnego, z jego żoną?
Nikołaj Bondarenko: Nawalny, pomimo sprzeczności ideologicznych, zawsze wspierał komunistów; pomoc ta miała charakter prawny i informacyjny. Wielokrotnie udzielałem wywiadów jego portalowi, razem przygotowywaliśmy obserwatorów na wybory, w tym również wtedy, gdy do Dumy kandydował mój kolega z partii Michaił Matwiejew. Nawalny wspierał go także finansowo, co pomogło Matwiejewowi zdobyć mandat. Nawalny wymyślił system „mądrego głosowania”, w którym opozycja wspólnie popiera najsilniejszych kandydatów przeciwko kandydatom rządzącej partii „Jedna Rosja”. Ten system się sprawdził. I teraz Julija Nawalna wspiera ten system.
Czyj jest Krym?
OW: Opowiada się Pan za zwrotem Krymu Ukrainie?
NB: Hurrapatriotyzm i „Krym Nasz!” to straszna broń, której władza używa w celu odwrócenia uwagi ludzi od problemów społecznych. Propagandą doprowadza ludzi do szaleństwa. Ile jeszcze trzeba zainwestować w ten Krym? Dlaczego nie inwestujemy takich samych kwot w Anapę czy Kaliningrad? Czym Krym jest lepszy od Kraju Ałtajskiego? Większość Rosjan doskonale rozumie, że zajęcie Krymu nie przyniosło niczego osobiście im ani ich rodzinom. Co więcej, sankcje i międzynarodowa izolacja, które spotkały Rosję po przyłączeniu półwyspu, uderzyły obywateli po kieszeniach. Teraz Krym jest skutecznie „odcinany” od stałego lądu za pomocą ukraińskich dronów. Na północy półwyspu nie ma ani prądu, ani wody, woda w Morzu Czarnym jest zanieczyszczona z powodu wycieku ropy. Czy było warto?
Jestem pacyfistą
Olena Wasilenko: Kilka miesięcy temu asystent deputowanego do Dumy Państwowej z ramienia KPRF Olega Michajłowa został zabity przez FSB podczas próby dywersji w Republice Komi. Dlaczego w żaden sposób nie skomentował Pan tego faktu? Czy wielu komunistów potępia wojnę?
NB: Wojna silnie podzieliła nasz ruch. Dla wielu lewicowców jest to niesprawiedliwa wojna imperialistyczna. Albo w najlepszym wypadku bezsensowna rzeź, która marnuje ludzkie siły i pieniądze. Radykalizują się głównie młodzi lewicowcy. Około 600 lewicowych deputowanych różnego szczebla podpisało na początku wojny list z żądaniem powstrzymania działań wojennych. 57 osób w ciągu jednego dnia wystąpiło z oddziału naszej partii w Surgucie na znak protestu. Znani lewicowi aktywiści i blogerzy, tacy jak Konstantin Siomin i Andriej Rudoj, wyemigrowali. Mój znajomy anarchista Aleksiej Makarow walczył w składzie „Batalionu Syberyjskiego” w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy. Życie rozrzuciło ludzi po różnych stronach barykady. Ja sam jestem z przekonania pacyfistą.
OW: Czy wierzy Pan w militarne zwycięstwo Rosji na Ukrainie?
NB: Jestem zmęczony tymi rozmowami. Rzadko poruszam teraz ten temat, ponieważ nie chcę kłamać, a jednocześnie nie chcę trafić do więzienia. Mówiąc krótko, nie wierzę, że ten konflikt można rozwiązać drogą militarną. Czas, aby Rosja wytrzeźwiała, czas pogodzić się z tym, że defilada w Kijowie, „Oriesznik” na Chreszczatyku (główna aleja Kijowa – przyp. OW) to szkodliwa i niebezpieczna fantazja. Niebezpieczna dla samego istnienia Rosji. Nasz kraj, jego przywództwo wojskowo-polityczne musi pogodzić się z Europą; czas, aby Rosja rozpoczęła negocjacje i poszła na kompromisy, by jeszcze jakoś zachować twarz. Jesteśmy w ślepym zaułku, żyjemy w przededniu wybuchu społecznego, jak słusznie powiedział mój kolega z partii Wiaczesław Markhajew. Jestem przekonany, że moje zdanie podziela większość obywateli Rosji. Zniszczone mosty, porty, domy mieszkalne w Kijowie, giną cywile – to hańba, to żadna walka z nazizmem.
Porno się nie intereresluję
Olena Wasilenko: Deputowany z partii KPRF Denis Parfionow stał się bohaterem skandalu. Wezwał prostytutkę prosto do Dumy Państwowej…
Nikołaj Bondarenko: Dla mnie Denis Parfionow to przede wszystkim człowiek, który zagłosował przeciwko reformie emerytalnej, nowym blokadom, podatkom, ograniczeniom i karom finansowym. Jego życie prywatne mnie nie interesuje. Z jakiegoś powodu nikt nie stawia pytań na temat jawnych homoseksualistów w Dumie. Tak, Parfionow lubi kobiety. Czy to była prostytutka, czy po prostu jego znajoma – tego nie wiemy. Ta historia powstała z niczego, wypuściły ją nieprzyjazne nam media.
Olena Wasilenko: W wielu krajach deputowany w takiej sytuacji musiałby zrezygnować z polityki. Przedstawiciel narodu na koszt podatników bawi się z prostytutką w murach parlamentu…
NB: A była Pani tam? Widziała Pani czy płacił i jakimi pieniędzmi płacił? Ja nie widziałem. I porno się nie interesuję.
Mamy chory model gospodarczy
OW: Czy rosyjska gospodarka w pana ocenie wytrzymała napór sankcji?
NB: Tak, margines wytrzymałości rosyjskiej gospodarki okazał się duży. Dziedzictwo ojców i dziadków, tworzone przed władzą „demokratyczną”, wystarczyło na dekady. Ale proszę spojrzeć na sytuację, jaka wytworzyła się teraz. Budżet nadal w ogromnym stopniu zależy od surowców naftowo-gazowych. To z kolei czyni nasz kraj zależnym od cen węglowodorów. Od stycznia do lipca budżet otrzymał z ropy i gazu 4,6 biliona rubli – o 17% mniej niż rok wcześniej. Wiosenny wzrost cen ropy stopniowo zanika: średnia cena Urals spadła z prawie 95 USD za baryłkę w kwietniu do 59 USD w lipcu. Do końca lipca różnica między dochodami a wydatkami budżetu osiągnęła imponujące 8,7 biliona rubli, choć Ministerstwo Finansów zamierzało utrzymać roczny deficit w granicach 4,7 biliona. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza niż plany. Wydatki skoczyły pod 28 bilionów, podczas gdy udało się zebrać nieco ponad 19 bilionów. W normalnej sytuacji państwo po prostu pożyczyłoby pieniądze na rynku wewnętrznym, ale banki nie chcą kupować obligacji skarbowych (OFZ) po bieżących cenach. Z powodu braku popytu Ministerstwo Finansów musiało odwoływać aukcje, co zdarza się niezwykle rzadko i zazwyczaj służy jako wskaźnik ostrej fazy kryzysu, tak jak to było wiosną 2022 roku.
OW: Lider Pańskiej partii, Giennadij Ziuganow, w czerwcu 2026 roku na zjeździe partyjnym zaproponował natychmiastowe odebranie bankom co najmniej 30 bilionów rubli i skierowanie tych środków do gospodarki. Wywołanie to przeraziło wielu ludzi.
NB: To pasożytniczy, spekulacyjny kapitał, martwe pieniądze, które nie zasilają gospodarki i nie tworzą miejsc pracy. Mamy chory model gospodarczy, w tej kwestii zgadzam się z Ziuganowem. Nie zauważyłem, żeby to oświadczenie kogoś mocno przeraziło. Wydaje mi się, że to oczywista myśl. Czas skierować te pieniądze do produkcji, mamy teraz ogromny deficyt budżetowy.
Masowa partia opozycyjna
OW: Czy jest Pan gotowy na to, że Partia Komunistyczna może zostać wykluczona z wyborów, tak jak stało się to już z partią „Jabłoko”?
NB: Wątpię, aby mogło do tego dojść. Ale wtedy przegrałby każdy człowiek w Rosji. Czy to się komuś podoba czy nie Partia Komunistyczna jest obecnie jedyną masową partią opozycyjną w Rosji, która konsekwentnie broni interesów narodu.
OW: Był Pan prześladowany z naciąganych powodów – na przykład z powodu donacji i dochodów z reklam na YouTube. Nie boi się Pan, że teraz znowu się do czegoś przyczepią i wycofają Pana kandydaturę?
NB: Pracują u nas doświadczeni prawnicy. Jeśli chodzi o donacje, zbieramy je legalnie poprzez bot na Telegramie i kryptowaluty, co jak dotąd nie jest zakazane przez prawo.
OW: Dziękuję za rozmowę.
AI World Rosja / Olena Wasilenk / Fot. Protest w Pradze – Jan Beránek / 14.08.2026