Miłosz Manasterski: 16 złotych za plik, czyli cyfrowa zwrotka po staremu
Agencja Informacyjna – Opinie | Miłosz Manasterski: Urząd skarbowy, przypominając o zaległym podatku, dolicza 16 złotych. Ta kwota historycznie wyrosła z kosztów papieru do drukarki, wydruku, koperty, znaczka i pracy listonosza, który zostawia awizo. Dziś papieru i listonosza w tej procedurze nie ma a szesnaście złotych zostało. Czy cyfryzacja może kosztować podatnika dokładnie tyle samo co tradycyjna poczta?
Czytaj dalej:
Penny Black, czyli kto płaci za list
W 1840 roku Rowland Hill przeprowadził w Anglii reformę, która wydawała się wówczas szaleństwem. Wcześniej za list płacił odbiorca i często odmawiał przyjęcia, bo cena zależała od odległości i liczby kartek. Hill ujednolicił opłatę do jednego pensa, przeniósł ją na nadawcę i wprowadził Penny Black, pierwszy znaczek świata. Liczba przesyłek wystrzeliła, a koszt jednostkowy spadł.
Sztywna stawka z papierowym limitem
Koszty upomnienia podatnika wynoszą 16 złotych od 13 października 2021 roku; wcześniej było to 11,60 zł. Stawkę tę ustala wprost rozporządzenie Ministra Finansów, przy czym ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji stawia sztywną granicę: koszty upomnienia nie mogą przekraczać czterokrotności opłaty za przesyłkę poleconą. Od tej samej kwoty liczy się próg, poniżej którego wierzyciel może odpuścić windykację — to jej dziesięciokrotność, czyli 160 złotych. Cała konstrukcja prawna nadal mocno trzyma się kosztu fizycznego listu, choć korespondencja coraz częściej krąży w sieci.
Koniec ery awizo
Dla urzędów i kolejnych grup podmiotów e-Doręczenia stały się lub właśnie stają podstawowym kanałem kontaktu administracji z firmami i obywatelami. Zmienia się jednak coś więcej niż sam nośnik. Korespondencję od podmiotu publicznego uznaje się za doręczoną po czternastu dniach od wpłynięcia na skrzynkę cyfrową, nawet jeśli adresat jej nie otworzył. Ryzyko nieodebrania — tzw. fikcja doręczenia, którą przez dwa stulecia obłaskawiała tradycyjna poczta — w wydaniu cyfrowym działa natychmiastowo.
Dla administracji to skok cywilizacyjny. Pismo można wygenerować, podpisać i wysłać seryjnie, bez człowieka przy drukarce, bez kopertownicy i bez wózka na pocztę. Automatyzacja jest dokładnie tym, co od lat obiecywano podatnikom w zamian za cierpliwość przy kolejnych wdrożeniach.
Grosze, których nie ma
Oszczędność jest realna, ale skromniejsza, niż brzmią zapowiedzi. Za cyfrową przesyłkę do firmy lub obywatela (usługę PURDE) urząd płaci wyznaczonemu operatorowi stawki zatwierdzane przez Prezesa UKE — np. 5,30 zł netto (6,52 zł z VAT). Usługa hybrydowa, w której pismo wydrukowane ląduje na papierze dopiero w placówce, to koszt 8,35 zł netto. Dla porównania tradycyjny list polecony z potwierdzeniem odbioru bywa droższy, ale samorządy i eksperci i tak nazywają stawki za sam transfer danych wygórowanymi, wskazując, że wysyłka pliku w innych krajach to kwestia kilkudziesięciu groszy.
Państwo nie wiele, ile oszczędza
Warto zapytać, ile państwo na tym zaoszczędziło, bo twardych liczb próżno szukać. Centralny Ośrodek Informatyki i Ministerstwo Cyfryzacji mówią o „tańszym i szybszym obiegu dokumentów”, o wygodzie i bezpieczeństwie, ale całościowych wyliczeń realnych oszczędności w komunikatach brak. Bezsporne jest jedno: znikają miliony wydruków, kopert i kursów listonosza, a z nimi papier i ślad węglowy, co w skali kraju robi poważną różnicę. Tyle że korzyść z tej różnicy zatrzymuje się gdzieś między budżetem urzędu a cennikiem operatora.
Do podatnika korzyści nie docierają. Upomnienie kosztuje go tyle samo co wtedy, gdy ktoś musiał je ręcznie wydrukować, złożyć, zakleić i zanieść na pocztę. Formalnie nikt stawki nie podniósł, więc nikt nie musi się z niczego tłumaczyć — a to najwygodniejszy rodzaj podwyżki: taki, który wynika z zaniechania nowelizacji rozporządzenia. Szesnaście złotych przestało być zwrotem rzeczywiście poniesionego kosztu, a stało się opłatą samą w sobie. Skoro procedura potaniała, stawkę wypadałoby przeliczyć od nowa, bo jeśli koszt papieru zniknął z urzędu, powinien zniknąć również z rachunku.
Miłosz Manasterski
Miłosz Manasterski – polski dziennikarz i komentator zajmujący się Europą Środkową, demografią, polityką rodzinną, instytucjami i gospodarką. Związany z Telewizją Republika oraz Agencją Informacyjną, wcześniej komentator Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Agencja Informacyjna – podstawowe informacje
Agencja Informacyjna to medium specjalizujące się w tematyce ❶ gospodarczej, ❷ społecznej i ❸ kulturalnej. Misją Agencji Informacyjnej jest dostarczanie ważnych, interesujących i ciekawych wiadomości. Redakcja przykłada szczególna dbałość o obiektywizm przygotowywanych depesz. Komentarze są w wyraźny sposób oddzielane od informacji. Spółka zajmuje się także ❶ dostarczaniem treści (kontentu)na zamówienie, ❷ realizuje materiały na zlecenie oraz ❸ rozpowszechnia wiadomości na życzenie. Od 2022 roku Agencja Informacyjna przyznaje Nagrody OBIEKTYW, w kategoriach: gospodarka, kultura i Warszawa.
Dziękujemy za przeczytanie tekstu do końca. Polecamy inne wiadomości zamieszczone na stronie internetowej http://www.agencja-informacyjna.com. Życzymy interesującej lektury. Agencja Informacyjna.
AI Opinie / Miłosz Manasterski / Na zdjęciu: Penny Black, By General Post Office – his own, Public Domain Wikimedia/ 4 sierpnia 2026 roku