Polska ostatnia w UE pod względem wolności gospodarczej. Gruzja i Armenia pokazują inną drogę
Polska znalazła się na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej w rankingu Economic Freedom of the World 2026. Gorzej dla naszego samopoczucia wygląda jednak porównanie z Kaukazem. Gruzja zajęła 26. miejsce, Armenia 38., a Polska dopiero 65. Trzy dekady po rozpadzie Związku Sowieckiego to Tbilisi i Erywań mogą pokazywać Warszawie, jak uwalnia się gospodarkę od części państwowych ograniczeń.
Polska w najnowszym zestawieniu Fraser Institute awansowała o 11 pozycji. Brzmi dobrze, dopóki nie spojrzymy, kto znajduje się przed nami. Wszystkie pozostałe państwa Unii Europejskiej.
Czytaj dalej:
Ranking powstał na podstawie danych z 2024 r. i bada pięć elementów: rozmiar sektora państwowego, ochronę własności i jakość prawa, stabilność pieniądza, swobodę handlu oraz regulacje.
To ważne także dla właściwego odczytania zestawienia. Fraser Institute patrzy na gospodarkę z jednoznacznie wolnorynkowej perspektywy. Im więcej zasobów rozdziela państwo, im wyższe podatki i większa rola przedsiębiorstw państwowych, tym niższa ocena w kategorii „rozmiar państwa”. Dlatego Francja czy Szwecja tracą punkty za rozbudowany sektor publiczny, nawet jeśli nadrabiają jakością instytucji.
Polska ma jednak problem szerszy. Państwo jest u nas ciężkie, a jednocześnie nie rekompensujemy tego ani wyjątkowo wysoką jakością regulacji, ani stabilnością pieniądza.
Gruzja zrobiła to, czego Polska boi się od lat
Gruzja jest dziś 39 miejsc przed Polską. Nie dlatego, że jest od nas bogatsza. Nie jest. Wyprzedza nas, ponieważ po rewolucji róż w 2003 r. zdecydowała się na serię reform, które w Europie szybko otrzymałyby etykietę „radykalnych”.
Ograniczano liczbę licencji i zezwoleń, upraszczano system podatkowy, otwierano gospodarkę na inwestycje zagraniczne i redukowano bariery przy zakładaniu firm. OECD ocenia, że skala zmian rozpoczętych w 2004 r. była wyjątkowa: Gruzja w ciągu kilku lat przeprowadziła więcej reform strukturalnych i regulacyjnych, niż wiele państw podejmuje przez dziesięciolecia.
Nie wszystko zadziałało. Gruzja nadal ma problemy z produktywnością, poziomem dochodów i rynkiem pracy. Wolność gospodarcza nie jest automatem, do którego wrzuca się deregulację, a z drugiej strony wypada szwajcarska pensja.
Ale przedsiębiorca dostał tam coś bardzo cennego: prostsze reguły gry.
Według obowiązującego gruzińskiego kodeksu podatkowego podstawowa stawka podatku od zysku przedsiębiorstw wynosi 15 proc. System skonstruowano przy tym tak, aby opodatkowanie było związane przede wszystkim z dystrybucją zysku. To element szerszej filozofii: pieniądze pozostające w firmie mają służyć dalszej działalności i inwestycjom.
Armenia: biznes silniejszy od sowieckiego dziedzictwa
Armenia zajęła 38. miejsce. Wyprzedziła Polskę o 27 pozycji, a w klasyfikacji znalazła się nawet przed Francją.
Najmocniej wypada tam właśnie ograniczony rozmiar państwa oraz stabilność pieniądza. Ale ciekawsze od samych punktów jest to, że Erywań nadal reformuje otoczenie biznesu.
W 2026 r. Bank Światowy uruchomił wart 200 mln dolarów program wspierający armeńskie reformy gospodarcze. Dotyczy m.in. uproszczenia odpraw celnych, nowego prawa inwestycyjnego i zwiększenia konkurencji. Armenia ma też bardzo prosty system rejestracji przedsiębiorstw: przy wykorzystaniu standardowych dokumentów rejestracja spółki może nastąpić od razu, a w typowych przypadkach trwa jeden dzień roboczy.
– Warto docenić podejście Armenii do wolności gospodarczej. Historyczny zmysł Ormian do interesów wygrywa z biurokratycznym instynktem zakorzenionym w czasach sowieckich przez Moskwę. Dzisiaj Armenia wraca do gry jako państwo sprzyjające biznesowi i inwestorom zagranicznym. Oby tylko europejskie aspiracje – Armenia chce zostać członkiem UE – nie doprowadziły na nowo do rozkwitu biurokratycznych rozwiązań rodem z Brukseli – mówi Miłosz Manasterski, CEO Agencji Informacyjnej.
Komentarz nabiera znaczenia właśnie teraz. Armenia coraz wyraźniej wiąże swoją przyszłość z Europą. W maju 2026 r. odbył się pierwszy szczyt Armenia–UE, a Bruksela oficjalnie odnotowała europejskie aspiracje Erywania i zapowiedziała pogłębianie integracji gospodarczej.
Pytanie brzmi więc, czy Armenia przybliżając się do europejskiego rynku zachowa to, co dziś stanowi jedną z jej przewag: stosunkowo lekkie państwo i przyjazne podejście do przedsiębiorców.
Polska: przedsiębiorcy biegną, państwo jedzie na ich plecach
Najgorszy polski wynik dotyczy właśnie rozmiaru państwa. Fraser bierze tu pod uwagę wydatki publiczne, transfery i subsydia, podatki oraz skalę własności państwowej.
Nietrudno przełożyć to na polskie realia. Kolejne transfery finansowane są z podatków i długu. Państwo pozostaje właścicielem potężnych przedsiębiorstw w energetyce, finansach, paliwach czy ubezpieczeniach. Poszczególne branże obejmowane są dodatkowymi podatkami i opłatami, a przedsiębiorcy co kilka lat muszą uczyć się kolejnych wersji przepisów.
Jednocześnie Polska jest mocna tam, gdzie polskie firmy wychodzą poza krajowe podwórko. W rankingu swobody handlu zagranicznego zajmujemy 31. miejsce.
To zestawienie daje dość przewrotny obraz polskiej gospodarki. Polskie firmy potrafią sprzedawać, eksportować i walczyć z konkurencją. Gorzej zaczyna być wtedy, kiedy między przedsiębiorcą a klientem pojawia się państwo.
I tutaj właśnie Armenia i Gruzja są dla Polski niewygodnym porównaniem. Oba kraje startowały po rozpadzie ZSRR ze znacznie gorszej pozycji gospodarczej i instytucjonalnej. Nie stworzyły cudownie bogatych społeczeństw. Zdołały jednak zrozumieć rzecz, z którą Warszawa od lat ma kłopot: czasami najlepszą pomocą państwa dla przedsiębiorcy jest po prostu przestać mu przeszkadzać.
AI Gospodarka, Armenia, Gruzja, / KJN, żródło: WEI / 19.10.2026