Miłosz Manasterski w „Emerging Europe”: elektryfikacja transportu to kwestia bezpieczeństwa Europy
Agencja Informacyjna – Opinie | Elektryfikacja transportu powinna być przedstawiana Europejczykom nie tylko jako element polityki klimatycznej, ale również jako sposób na ograniczenie zależności od importowanej ropy, wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego i zwiększenie strategicznej autonomii Europy. Taką tezę stawia Miłosz Manasterski w opublikowanym przez międzynarodowy portal „Emerging Europe” artykule „Brussels has seen the light on electric cars”. Autor wskazuje, że sama Komisja Europejska coraz wyraźniej dostrzega już ten argument, jednak europejska polityka nie wyciąga z niego wszystkich konsekwencji.
Punktem wyjścia tekstu jest prosta różnica między samochodem spalinowym a elektrycznym. Benzyna i olej napędowy wymagają ropy naftowej. Samochód elektryczny może natomiast korzystać z energii wyprodukowanej z różnych źródeł: atomu, wiatru, słońca, wody, gazu czy węgla. Źródło prądu może się zmieniać bez jakiejkolwiek zmiany w samym samochodzie.
Czytaj dalej:
Manasterski nawiązuje przy tym do Rudolfa Diesla. Silnik zbudowany według jego projektu, zaprezentowany podczas Wystawy Światowej w Paryżu w 1900 roku, pracował na oleju arachidowym. Diesel zakładał, że oleje roślinne mogą z czasem odegrać w transporcie istotną rolę. Historia potoczyła się inaczej, a jego nazwisko stało się synonimem paliwa produkowanego z ropy.
Europa niemal całkowicie zależna od importu ropy
Znaczenie tego problemu szczególnie wyraźnie pokazały wydarzenia ostatnich lat. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę cena ropy Brent w czerwcu 2022 roku przekraczała średnio 120 dolarów za baryłkę. Kolejny gwałtowny wzrost przyniosły w 2026 roku zakłócenia żeglugi przez cieśninę Ormuz. W marcu cena Brent wzrosła w ciągu miesiąca o 65 proc., co Bank Światowy określił jako największy miesięczny wzrost w historii swoich danych. W połowie września ropa kosztowała około 107 dolarów za baryłkę, ponad połowę więcej niż rok wcześniej.
Problem Europy polega przy tym nie tylko na samej cenie. W 2024 roku Unia Europejska była w 96,6 proc. zależna od importu ropy i produktów naftowych. Europejskie rafinerie mogą produkować benzynę i olej napędowy na kontynencie, ale surowiec w ogromnej większości musi zostać sprowadzony.
Zdaniem Manasterskiego właśnie dlatego elektromobilność powinna być traktowana także jako projekt bezpieczeństwa. Każdy samochód elektryczny zmniejsza część zapotrzebowania transportu na ropę, której podaży Europa nie kontroluje.
Co istotne, podobny argument zaczęła podnosić sama Komisja Europejska. W przedstawionym 17 lipca 2026 roku Electrification Action Plan Komisja stwierdziła, że szybsza elektryfikacja ma ograniczyć zależność Europy od importowanych paliw kopalnych i zmniejszyć jej podatność na szoki geopolityczne. Według Komisji osiągnięcie zakładanego poziomu elektryfikacji mogłoby zmniejszyć unijny rachunek za import paliw kopalnych nawet o 260 mld euro rocznie do 2040 roku. Komisja przekonuje także, że użytkowanie samochodu elektrycznego może być nawet o 78 proc. tańsze od porównywalnego auta wykorzystującego paliwa kopalne.
Miłosz Manasterski: Nie tylko klimat i zakazy
Autor tekstu w „Emerging Europe” wskazuje jednak, że przez lata europejska narracja dotycząca samochodów elektrycznych była budowana głównie wokół emisji CO2, neutralności klimatycznej i ograniczeń dotyczących samochodów spalinowych. Znacznie słabiej eksponowano argumenty ekonomiczne i związane z bezpieczeństwem.
To może mieć znaczenie dla nastawienia konsumentów. Przywołane przez Manasterskiego badanie YouGov dla CLEPA, europejskiego stowarzyszenia dostawców motoryzacyjnych, pokazało, że tylko 8 proc. badanych w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech i Polsce wskazało samochód w pełni elektryczny jako preferowany wybór przy kolejnym zakupie. Autor zaznacza jednak, że badanie obejmowało również osoby, które w ogóle nie planowały zakupu auta.
Z kolei badanie Bloomberg Intelligence z 2024 roku wskazywało, że samochód elektryczny wybrałoby 18 proc. osób planujących zakup auta w pięciu dużych europejskich gospodarkach, w tym w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie 68 proc. respondentów chciało rezygnacji z terminu 2035 roku dotyczącego zakończenia sprzedaży nowych samochodów benzynowych i diesli albo jego przesunięcia.
Miłosz Manasterski przekonuje, że zamiast oczekiwać od konsumenta zakupu samochodu przede wszystkim z powodów klimatycznych, należy pokazać mu bardziej bezpośredni interes: niższe i bardziej przewidywalne koszty użytkowania oraz mniejszą zależność od ceny ropy.
Polska jako przykład niespójności
Istotna część artykułu poświęcona jest Polsce. Autor przypomina zapowiedź Mateusza Morawieckiego z 2016 roku dotyczącą rozwoju rynku w kierunku miliona samochodów elektrycznych. Cel ten stał się później przedmiotem krytyki i kpin, ale zdaniem Manasterskiego po kryzysach energetycznych ostatnich lat sama strategiczna logika rozwijania elektromobilności wygląda inaczej niż dekadę temu.
Jednocześnie artykuł wskazuje na obecne problemy polskiego rynku samochodów elektrycznych. Program NaszEauto, finansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy, cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że jego budżet został wyczerpany już 27 stycznia 2026 roku. Formalnie nabór zakończono 30 kwietnia. Złożono ponad 41 tys. wniosków o dotacje o wartości przekraczającej 1,3 mld zł, przy dostępnej alokacji wynoszącej 1,18 mld zł. citeturn315652search3turn315652search6
Po zakończeniu programu tempo rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce osłabło. Jak przytacza „Emerging Europe”, między styczniem a sierpniem zarejestrowano 20 926 nowych samochodów bateryjnych, czyli o 2,1 proc. mniej niż rok wcześniej. W sierpniu spadek wyniósł około jednej trzeciej i był czwartym miesięcznym spadkiem z rzędu. citeturn532699search0
Autor zestawia tę sytuację z Niemcami. Tam samochody rejestrowane od 1 stycznia 2026 roku mogą kwalifikować się do nowego systemu wsparcia, w którym dopłata wynosi, zależnie od sytuacji gospodarstwa domowego, od 1500 do 6000 euro. W pierwszej połowie roku niemieckie rejestracje samochodów bateryjnych wzrosły o 48 proc. W całej Unii udział elektryków w nowych rejestracjach sięgnął 20,7 proc.
Węgiel, prąd i bezpieczeństwo energetyczne
Najbardziej kontrowersyjna część argumentacji dotyczy europejskiej energetyki. Polska w 2025 roku odpowiadała za 97 proc. unijnego wydobycia węgla kamiennego. Jednocześnie węgiel szybko traci znaczenie w całej UE i w 2025 roku odpowiadał już tylko za 9,2 proc. produkcji energii elektrycznej.
Miłosz Manasterski nie kwestionuje samego odchodzenia od węgla, ale stawia pytanie o tempo transformacji i jej wpływ na bezpieczeństwo krajów, które wciąż dysponują własnymi paliwami kopalnymi. Zwraca uwagę, że w unijnym systemie ETS elektrownia ponosi koszt emisji CO2 niezależnie od tego, czy wykorzystuje paliwo krajowe, czy importowane. Tymczasem ropa zużywana przez transport drogowy ma zostać objęta odpowiadającym jej systemem opłat węglowych dopiero później.
Powstaje więc, według autora, paradoks: Europa chce zastępować importowaną ropę energią elektryczną, ale jednocześnie zwiększa koszt części energii możliwej do wytworzenia z surowców dostępnych na kontynencie.
Artykuł przywołuje również analizę organizacji Transport & Environment, według której nawet w niekorzystnym przypadku samochodu z baterią wyprodukowaną w Chinach i ładowanego w Polsce, gdzie miks energetyczny pozostaje wysokoemisyjny, emisje w całym cyklu życia są o 37 proc. niższe niż w przypadku auta benzynowego.
„Elektromobilność to strategiczna autonomia”
Konkluzja tekstu jest więc inna niż klasyczny spór „elektryki kontra samochody spalinowe”. Manasterski proponuje zmianę sposobu, w jaki Europa uzasadnia elektryfikację transportu.
Zamiast rozpoczynać rozmowę od obowiązków klimatycznych, należy – jego zdaniem – mówić najpierw o cenie, wygodzie, odporności na kryzysy naftowe i możliwości korzystania z energii produkowanej w Europie. Transformacja energetyczna powinna natomiast przebiegać tak, aby odchodzenie od dotychczasowych źródeł energii nie tworzyło nowych zależności w miejsce tych, które Europa próbuje ograniczyć.
„Elektryfikacja transportu to polityka klimatyczna, ale także kwestia strategicznej autonomii” – wynika z argumentacji przedstawionej w „Emerging Europe”. W tym ujęciu podstawową przewagą samochodu elektrycznego nie jest tylko brak rury wydechowej. Jest nią możliwość zmiany źródła energii bez zmiany samego pojazdu.
Jak ujmuje to Miłosz Manasterski w końcowej części artykułu: elektrownia może się zmienić, samochód pozostaje ten sam. Europa ma więc argument za elektromobilnością, który wykracza znacznie poza politykę klimatyczną. Pytanie postawione przez autora dotyczy tego, czy zdoła go skutecznie wykorzystać, zanim kolejny spadek cen ropy ponownie osłabi zainteresowanie uniezależnieniem transportu od importowanych paliw.
Pełny tekst Miłosza Manasterskiego został opublikowany w języku angielskim na portalu Emerging Europe
Agencja Informacyjna – podstawowe informacje
Agencja Informacyjna to medium specjalizujące się w tematyce ❶ gospodarczej, ❷ społecznej i ❸ kulturalnej. Misją Agencji Informacyjnej jest dostarczanie ważnych, interesujących i ciekawych wiadomości. Redakcja przykłada szczególna dbałość o obiektywizm przygotowywanych depesz. Komentarze są w wyraźny sposób oddzielane od informacji. Spółka zajmuje się także ❶ dostarczaniem treści (kontentu)na zamówienie, ❷ realizuje materiały na zlecenie oraz ❸ rozpowszechnia wiadomości na życzenie. Od 2022 roku Agencja Informacyjna przyznaje Nagrody OBIEKTYW, w kategoriach: gospodarka, kultura i Warszawa.
Dziękujemy za przeczytanie tekstu do końca. Polecamy inne wiadomości zamieszczone na stronie internetowej www.agencja-informacyjna.com. Życzymy interesującej lektury. Agencja Informacyjna.
AI Opinie / UE / Zródło: Emerging Europe / 25.09.2026