Trump vs. Biden-To nie była debata. To była pyskówka (korespondencja z USA)

 

„To była najgorsza debata w historii” – tak oceniają ją komentatorzy. Donald Trump wielokrotnie przerywał Joe Bidenowi (ten w pewnym momencie zaczął robić to samo) i do tego stopnia, że kandydat Demokratów powiedział swojemu przeciwnikowi, „aby wreszcie się zamknął!” i dodał, że „jego zachowanie jest nieprezydenckie”.

Debatę przedwyborczą, która odbyła się we wtorek 29 września 2020 r. między kandydatami ubiegającymi się o urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych do dziś wzbudza wiele komentarzy i kontrowersji. Donald Trump – starający się o reelekcję wypadł w niej – według Demokratów, których w dyskusji reprezentował Joe Biden – „nieco porywczo i arogancko, zwłaszcza, kiedy został zapytany przez prowadzącego red. Ch. Wallesa o sumę odprowadzanych podatków, które opierały na kwotę… 750 dolarów rocznie! Przypomnijmy, że Donald Trump jest nie tylko głową światowego mocarstwa, ale także doskonałym przedsiębiorcą-miliardem, więc wyżej wymieniona kwota zdaje się być nieadekwatna do zysków, jakie urzędujący Prezydent osiąga każdego miesiąca i roku. To zdecydowanie odbiło się na wiarygodności Donalda Trumpa, który w połowie debaty został oficjalnie nazwany przez Joe Bidena „kłamcą”.

Zwolennicy Donalda Trumpa uważają jednak, że wypadł doskonale. Był charyzmatyczny, energiczny i nie bał się „trudnych pytań”. A Joe Biden, według Republikanów, za dużo się śmiał i wyglądał na człowieka „z demencją”. Jeden z dziennikarzy z „New York Timesa” na swoim Twitterze napisał, że „ta debata pokazała na pewno jedno: Joe Biden „nie łapie rzeczywistości. Sztab Donalda Trumpa dążył do tego, aby przedstawić Joe Bidena jako starca, który ma problemy z pamięcią. Oczywiście, było to typowe zagranie przedwyborcze, bo w kampanii „wyciąga się z szafy wszystkie trupy”.

Kampania prezydencka nigdzie na świecie nie wzbudza tyle emocji, co właśnie w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump zdaje sobie sprawę, że w takich stanach, jak na przykład Kalifornia nie zdobędzie wymaganych głosów. Wtorkowa debata też nie przypadkiem obyła się w Cleveland, w Ohio. W 2016 roku Donald Trump tam także rozpoczął swoją bezpośrednią walkę o fotel w Białym Domu. Po debacie kampania zawsze rusza z kopyta. Spotkanie z wyborcami, wiece, uśmiechy, ogromne zaangażowanie wolontariuszy sztabu partii itp. W 2020 roku jednak stało się inaczej. Donald Trump odwołał wczoraj wszystkie swoje wyborcze spotkania, ponieważ wyszło, że ma wraz ze swoją małżonką koronowirusa i przez najbliższe kilka, kilkanaście dni spędzi na kwarantannie w Białym Domu.

Kiedy jedni krytykowali Joe Bidena i całą Partię Demokratów, drudzy podkreślali, że Donald Trump i tak wygra. Dlaczego? Ano chociażby dlatego, że w przypadku gospodarki to Donald Trump cieszy się większym zaufaniem wyborców. We wrześniowym badaniu dla ośrodka YouGov 37 proc. Amerykanów wyraziło przekonanie, że sytuacja ekonomiczna poprawi się, jeśli wygra urzędujący Prezydent. W to, że stanie się tak za rządów Joe Bidena, wierzy o 5 pkt proc. wyborców mniej.

Jeśli chodzi o kwestie rasowe, Amerykanie uważają, że Joe Biden, wiceprezydent w administracji Baracka Obamy w latach 2008-2016, byłby lepszym przywódcą niż Donald Trump. Po zabójstwie przez policję w Minneapolis pod koniec maja czarnoskórego George’a Floyda przez Stany Zjednoczone przetoczyły się gwałtowne antyrasistowskie protesty. Na ich fali rosły notowania Joe Bidena, a spadały – urzędującego prezydenta.

Komentatorzy zwracają uwagę, że Doland Trump prowadzi aktywną kampanię wyborczą, odbywając nawet po kilka wieców dziennie, na które często wybiera płyty lotnisk. Z kolei Joe Biden – zarzucający Donaldowi Trumpowi lekceważenie epidemii i postulujący obowiązek zakładania maseczek w miejscach publicznych – od marca do sierpnia 2020 r. nie uczestniczył osobiście w żadnym kampanijnym wydarzeniu. Również we wrześniu 2020 r. przejawiał znacznie mniejszą aktywność niż jego rywal. “Niecałe sześć tygodni przed wyborami jednym z największych rozczarowań wśród niektórych zwolenników Joe Bidena jest to, że wydaje się, że on nawet się nie stara” – pisze na portalu The Hill Brett Samuels. Donald Trump atakuje taktykę kontrkandydata – mówi, że prowadzi on kampanię “w piwnicy”, nazywa go “ospałym” i zarzuca mu “niską energię”. Postuluje, by przed debatą przeprowadzić test na obecność niedozwolonych substancji.

“Kandydat Demokratów trzyma się swojej strategii – nie wychylać się i dać ‘wypalić się’ Donaldowi Trumpowi” – ocenia portal Politico. Jak dodaje, sztabowcy Joe Bidena są zadowoleni z sondaży i wskazują, że nie ma konieczności większej aktywności, gdyż wybory “to referendum w sprawie Donalda Trumpa”.

Prezydentem Stanów Zjednoczonych może zostać osoba, która ukończyła 35 lat, ma amerykańskie obywatelstwo od urodzenia, mieszka co najmniej 14 lat na terenie Stanów Zjednoczonych. Obecnie kraj liczy trzysta dwadzieścia osiem milionów. W gronie niemających prawa do udziału w wyborach oprócz nieletnich (ok. 23,5 proc. społeczeństwa) znajduje się też spora grupa więźniów i byłych więźniów pozbawionych praw obywatelskich (szacunki organizacji pozarządowej The Sentencing Project mówią, że dotyczy to ok. pięciu i pół miliona osób).

Warto zauważyć, że dla zwykłego Europejczyka amerykański system wyborczy to jeden z  najdziwniejszych i najbardziej skomplikowanych rozwiązań, jakie można było wymyślić. „Każdy stan ma bowiem inne przepisy dotyczące wyborów, różne godziny otwarcia lokali, wreszcie inne zasady głosowania. W stanie Waszyngton, za zachodnim wybrzeżu, nie ma w ogóle lokali wyborczych, a głosowanie odbywa się tylko listownie lub internetowo (co Donaldowi Trumpowi się bardzo nie podoba, ponieważ uważa, że może dojść do licznych fałszerstw). W stanach Oregon i Kolorado są co prawda tradycyjne lokale wyborcze, ale i tak ludzie zachęcani są do oddawana głosów korespondencyjnie (…). W 37 stanach oraz w Dystrykcie Kolumbii, czyli w Waszyngtonie można oddać głos przed dniem wyborów. W ramach early voting lokale wyborcze otwarte są nawet kilka tygodni przed wyborami! W niektórych stanach głosować wcześniej można tylko korespondencyjnie. Jeszcze w innych, jak w stanach Nowy Jork, Pensylwania czy Missouri, trzeba mieć usprawiedliwienie – zaplanowaną podróż czy termin wizyty w szpitalu – by oddać głos listownie”- wyjaśnia Dorota Warakomska, dziennikarka, wieloletnia korespondentka Telewizji Polskiej w Stanach Zjednoczonych.

Pewnikiem jest, że Donald Trump ma największych zwolenników w Montanie, Idaho, Alabamie, Kentucky lub Teksasie. Wie, że Demokraci kochani są nie tylko we wspomnianej już Kalifornii, ale również w Nowym Jorku czy Filadelfii. A na koniec i tak ostatecznie decyduje Kolegium Elektorów.

Wybory już 3 listopada 2020 roku. Polonia amerykańska, w większości, zapowiada, że zdecydowanie popiera obecnego prezydenta, bo to – jak mówią – „Donald Trump jest najbliższy takim wartościom, jak rodzina czy szacunek dla katolików.”

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein, Agencja Informacyjna, 2.10.2020

Foto: screencapture – Twitter.

 

Ewelina Rubinstein (Perry)

 – dziennikarka, pisarka, autorka wielu artykułów o tematyce społeczno-kulturalnej. W 2014 roku zadebiutowała mini-powieścią , dzięki której zdobyła uznanie wielu Czytelników. W 2016 roku ukazały się jej dwie kolejne książki (w tym „Jerozolima. Miasto Boga”), a w listopadzie 2017 roku reportaż „Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności”. W kwietniu br. nakładem wydawnictwa Pascal ukazała się jej najnowsza publikacja, której jest współautorką. Jej teksty publikowane są także na łamach wielu ogólnopolskich, amerykańskich czasopism oraz portalach internetowych. Współpracuje z Telewizją Polską, ogólnopolską Agencją Informacyjną w Warszawie oraz z jedną z gazet z San Francisco. Wielokrotnie nagradzana i nominowana w krajowych konkursach dziennikarskich.

Related Post