Monika Rokicka – Dziecko mgieł wypatruje ukojenia

 

Wchodzimy przez zardzewiałą bramę. Jej złowrogie warczenie nie wróży niczego radosnego. Podwoje wiersza otwierającego tomik „Dziecko mgieł” Moniki Elizy Rokickiej witają nas „szkieletami aniołów z wyliniałymi skrzydłami”. To liryka, która od pierwszych wersów, wywołuje w czytelniku silne wrażenie fizyczności. Czujemy wręcz namacalnie przywołane w pierwszym utworze *** [Rdza przepływa] owe zadrapania na skórze i rozsadzającą głowę migrenę, towarzyszące podmiotowi lirycznemu, za którym podążamy „z bojaźnią i drżeniem” jak powiedziałby Søren Aabye Kierkegaard – duński filozof, poeta romantyczny i teolog, uznawany za jednego z prekursorów filozofii egzystencjalnej, zwłaszcza jej chrześcijańskiego nurtu; nazywany czasem „Sokratesem Północy”.

 

Juliusz Erazm Bolek zaprezentuje “Corridę”

 

Świat poetycki Moniki Elizy Rokickiej, do którego się przedostajemy się za sprawą tomik „Dziecko mgieł” tomik „Dziecko mgieł”, przypomina „wymarłe miasto”, „rdzawy raj prawdziwych emocji”. To świat, w którym lawina metropolii rozgniata przetaczający się przez nią schizofreniczny tłum, mała dziewczynka chowa się w czarnej pościeli nocy przed czymś strasznym (być może przed kłótnią rodziców?), a tytułowi „Ślepcy”, „oznakowani tatuażem marek”, ograniczają swoje istnienie do oswojonych przestrzeni z płaskimi ekranami, przywołując na myśl strefę komfortu pracowników „budżetówek”. Nawet zorzę polarną, która mogłaby być chwilową oazą piękna, w tej trudnej rzeczywistości, podmiot liryczny mija „bezzachwytnie”. W wierszu *** [W nocy polarnej] brzmiące jak echolalia wersy poczynane od przedrostka „bez-” sugerują jakiś dojmujący brak, jakąś głęboką pustkę, może nawet zagubiony sens istnienia.

 

W tym kontekście znamienny wydaje się również wiersz *** [Napięty jak struna], Moniki Elizy Rokickiej, którego motyw przewodni, czyli samotność w sieci, jest bolesnym znakiem czasów współczesnych. Czyż nie jest wszak tak, jak w tym wierszu, że człowiek żyje coraz bardziej pomiędzy światami (w domyśle wirtualnym i realnym)? I że często żyje w niezdrowym napięciu (nomen omen) związanym z oczekiwaniem na kolejne „lajki”, komentarze pod własnym postem lub zdjęciem? Monika Eliza Rokicka zaskakująco, acz bardzo celnie, posługuje się tutaj metaforyką religijną. Pisane w sieci posty są jak „modlitewne wołania”, „prośby o zbawienie”, które można interpretować jako głęboką potrzebę zauważenia, uwagi. Wiersz kończy się nieoczekiwaną trawestacją znanej modlitwy „Aniele Boży, stróżu mój”, który w tym przypadku czuwa, w oczekiwaniu przebaczenia.

 

Podążając jeszcze przez chwilę tropem motywów religijnych dochodzimy do utworu „Kapcie”, którego autorką jest Monika Eliza Rokicka. Zabrakło ich na bosych stopach, które „wśród nocnej ciszy” wybiegły na zimną klatkę schodową. Wymowa wiersza kontrastuje wyraźnie z tekstem znanej kolędy. O ile w kolędzie wszyscy radośnie podążają na spotkanie Pana, o tyle w wierszu „Kapcie” ktoś ucieka w przerażeniu na skutek „ognia hałasów” i „niepoczytalnej furii”. Może tym kimś jest mała dziewczynka, ta sama, która w innym wierszu chowa się w czarnej pościeli, oczekując na oddech między dźwiękami? I może to właśnie ona jest tytułowym „Dzieckiem mgieł”, które „rozbija rozdzielające dźwięki”, by nie dało się ich posklejać?

 

Krzysztof Lipka i jego Statek szaleńców

 

W takim właśnie świecie chciałoby się założyć „pelerynę niewidkę”, którą podsuwa nam jeden z wierszy. Nie tyle drobną czapkę, co wielką pelerynę, by być jeszcze bardziej niewidzialnym. Trudno nie odnieść wrażenia, że to celowa hiperbola. Zdaje się zresztą, że oprócz słuchu, to właśnie wzrok odgrywa znaczącą rolę w zbiorze „Dziecko mgieł”, którego autorką jest Monika Eliza Rokicka. Podmiot wierszy „przeszywa przestrzeń oczami wypalonymi żarem czułości”, czy też „zwęglonymi oczami wypatruje ukojenia”. Z kolei w przywoływanym już utworze „Ślepcy” znamienna puenta przypomni nam, że „w zatłoczonej galerii twarzy / wciąż brakuje otwartych oczu”. W innym wierszu obmywający z zakłamania „Deszcz” „wypłukuje z akwareli makijaży szlachetne kamyki oczu”. Pięknie współbrzmi ta fraza z subtelnym wierszem z cyklu „Bursztyny”, które przecież są kamieniami szlachetnymi. A niektóre momenty w życiu też bywają szlachetne, jak choćby ten:

 

„Wędrujemy miękko

na granicy niedomówień

Niewyświęceni dla siebie

milczący profani

Wybieramy sacrum spojrzeń

z potoczności chwili”.

 

Tomik „Dziecko mgieł” Moniki Elizy Rokickiej to poezja oryginalna, która poprzez tematykę i dobór środków artystycznych mocno oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Poetka daje się poznać jako sprawny „konstruktor misternych metafor”, który potrafi w niewielkich utworach zawrzeć wielki ładunek ludzkiego doświadczenia. W znacznej mierze utwory Moniki Elizy Rokickiej są wyrazem niepokoju, bólu, poczucia pustki, ale również subtelnym wołaniem o prawdę i wytchnienie w bezdusznym świecie, gdzie zatraca się wyjątkowość jednostki. Kto wie, może właśnie jednym z ważniejszych celów poezji jest „oswajanie przerażonego zwierzątka uczuć”, które człowiek nosi w sobie?

 

Mateusz Sawczuk

 

Agencja Informacyjna, kultura, /BEJ/ 24.05.2022