Korespondencja z USA: Lesbijka, które chce utrzeć nosa Trumpowi

 

 „Chcę, aby ludzie szanowali mnie za to, kim jestem – jako lesbijkę, jako kobietę i zawodową piłkarkę. Bez względu na wszystko…”- powiedziała w czasie jednego ze swoich publicznych wystąpień Megan Rapinoe. I tym samym u jednych wzbudziła zachwyt, u drugich niesmak…

***

 

Brzmi przewrotnie, ale tak właśnie jest. 35- letnia Megan Rapinoe jest znana w całej Ameryce. I nie tylko dlatego, że ma kolorowe włosy i niewyparzoną gębę, ale przede wszystkim z powodu tego, że chce pokazać Donaldowi Trumpowi, że jest „marnym, homofobicznym prezydentem, który dba tylko o własne interesy, który nie szanuje kobiet i jest zwyczajnym rasistą”.

Kobieta otwarcie mówi o swojej homoseksualnej orientacji, nie boi się publicznie wyrażać własnych, często zresztą dość kontrowersyjnych (i to nawet jak na Stany Zjednoczone) poglądów. Zawodowo gra w piłkę nożną na pozycji pomocnika. Jest także kapitanką narodowej reprezentacji kraju, z którą zdobyła złoty medal na letnich igrzyskach olimpijskich w Londynie oraz mistrzostwo świata w 2015 i 2019 roku. Obecnie jest zawodniczką klubu Seattle Reign oraz czynnie wpiera organizacje kobiece i te zrzeszające osoby lgbtq.

 

Nie ma zgody na gorsze traktowanie kobiet

 

Dla wielu takie hasło to wyraz przedkampanijnej gry politycznej, ale ci, którzy popierają Rapinoe wierzą, że dzięki takim ludziom, jak ona, Ameryka może stać się inna. Lepsza. Równa dla wszystkich i każdego. Wyzbyta z rasistowsko- mizgoginicznych podtekstów. Wyzbyta z agresji wobec osób innej narodowości.

„Musimy być lepsi. Musi kochać więcej (…)- przekonuje Rapinoe. Wierzy również w to, że Ameryka w końcu obudzi się z politycznego letargu i wreszcie zrozumie, że patriotyzm to nie synonim nacjonalizmu.

Konflikt pomiędzy nią a Trumpem trwa już od kilku miesięcy. Wszystko bowiem zaczęło się od sporu, do którego doszło przed ważnymi sportowymi rozgrywkami dla pań w piłce nożnej. Megan wraz z dziewczynami ze swojej drużyny chciała spotkać się w Białym Domu z prezydentem, ale ten napisał tylko tweeta:

 

Megan powinna najpierw WYGRAĆ, zanim zacznie MÓWIĆ! Skończ swoją robotę! Jeszcze nie zaprosiliśmy ani Megan, ani drużyny, ale teraz zapraszam DRUŻYNĘ, czy wygrają, czy przegrają. Megan nigdy nie powinna obrażać naszego Kraju, Białego Domu czy naszej FLAGI.

 

 

Megan Rapinoe zacisnęła więc  pięści i pokazała, jak potrafi zwyciężać. Zdobyła gola z rzutu karnego w meczu finałowym przeciwko reprezentacji Holandii, zapewniając Amerykanom zwycięstwo 2:0. Po sukcesie liczyła na zaproszenie jej wraz z drużyną do Białego Domu (tak jak cztery lata temu zrobił to Barack Obama).  Przywiozła czwarty, a drugi z rzędu, puchar mistrzostw świata w piłce nożnej dla Stanów Zjednoczonych oraz dwie prestiżowe nagrody indywidualne – Złoty Bul i Złotą Piłkę dla najlepszej zawodniczki turnieju. Czuła się pewnie, ale Donald Trump bardzo szybko sprawił, żeby poczuła się gorzej. Mimo obiecanego przez Trumpa zaproszenia, po wygranej zespołu Megan, zmienił zdanie. Mimo złożonych deklaracji prezydent Stanów Zjednoczonych nie spotkał się w Waszyngtonie z zawodniczkami. To przyczyniło się do tego, że Megan postanowiła jeszcze mocniej i jeszcze odważniej walczyć o kobiety, które w sporcie są dyskryminowane. Megan wraz ze swoimi zwolenniczkami domaga się głównie równych płac dla sportowców (kobiet i mężczyzn), a także: lepszych boisk, opieki medycznej, pieniędzy na podróże. Megan Rapinoe zwraca także uwagę na to, że mecze nie mają takiej samej promocji jak rozgrywki piłkarzy. Porównując ostatnie dane, jakie pojawiły się w raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych, można więc bez wahania przyznać racje Rapinoe. ONZ obliczyła, że „jeden z najsłynniejszych piłkarzy na świecie Argentyńczyk Leo Messi zarabia rocznie 84 mln dolarów, czyli dwa razy więcej niż 1693 piłkarki z siedmiu najlepszych lig świata razem wzięte! Jakby tego było mało, pula nagród mistrzostw kobiet wynosi 30 mln dolarów, w porównaniu z 440 mln dolarów w męskich rozgrywkach”.

Dlatego nie ma się co dziwić, że Rapinoe złożyła pozew do sądu okręgowego w Los Angeles, oskarżając o nierówne traktowanie ze względu na płeć. Poproszono Donalda Trumpa o to, aby ustosunkował się do działań oraz słów piłkarki. I jak zawsze zrobił to w swoim stylu. Na Twitterze napisał,

„że chciałbym, aby zarobki piłkarek i piłkarzy były równe, ale trzeba się przyjrzeć, co kto wnosi”.

Nie ma jednak wątpliwości, co do tego, że sportsmenki są nie tylko gorzej traktowane, czasami nawet z lekkim przymrużeniem oka, a ich zarobki są jak kieszonkowe w stosunku do tego, co zarabiają ich koledzy – mężczyźni.

 

Portland dało jej wolność

 

The New York Times już jakiś czas temu pisał o Megan Rapinoe: 

“Rapinoe jest nie tylko świetną sportsmenką, lecz także zadeklarowaną homoseksualistką o dość radykalnych poglądach, która uwielbia prowokować i ma niewyparzony jęzor. W Redding pamiętają ją trochę jako miasteczkowego odmieńca. W młodości zawsze była „inna”, trzymała się gdzieś na uboczu, zamknięta w swoim świecie. Niełatwo było jej się spełnić w zapyziałej mieścinie ogarniętej niemrawą apatią, gdzie dominuje zaściankowa mentalność typowa dla niebieskich kołnierzyków. Dopiero wyjazd na studia przed młodą Megan szerokie spektrum nowych możliwości. W 2004 roku zaczęła studiować socjologię i nauki o środowisku na uniwersytecie w Portlandzie. Naukę łączyła oczywiście z surowym reżimem sportowym”.

I dopiero tam w pełni mogła żyć tak jak zawsze tego chciała. Szczególnie, że Portland uchodzi za enklawę kultury alternatywnej, gdzie nikogo nie dziwią niespełnieni poeci, pisarze chodzący po ulicach w wyciągniętych, dziurawych swetrach, obdarci muzycy rockowi, homoseksualiści, weganie czy kolorowo ubrane czarnoskóre kobiety. W Portland jest miejsce dla wszystkich. I właśnie to dodało Megan skrzydeł. Stała się sportową gwiazdą i postanowiła to wykorzystać. „Pieprzę Biały Dom, ale nie odpuszczę tego, co jest dla nas – kobiet sportsmenek ważne”.

 

Na jej publiczne wystąpienia (głównie w Nowym Jorku) przychodzi coraz więcej ludzi. Słuchają ją młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, lesbijki i matki trójki dzieci, czarnoskórzy i biali. Nie wiadomo, jak potoczy się jej dalsza kariera. Pewne jest tylko to, że umie namieszać, a jej wypowiedzi są mądre oraz takie, że wielu polityków, gdyby mówiło tak, jak ona, zwycięstwo wyborcze mieliby już dawno w kieszeni…

 

Agencja Informacyjna

Ewelina RubinsteinAgencja Informacyjna, 14.09.2019

 

 


Ewelina Rubinstein (Perry)

 – dziennikarka, pisarka, autorka wielu artykułów o tematyce społeczno-kulturalnej. W 2014 roku zadebiutowała mini-powieścią , dzięki której zdobyła uznanie wielu Czytelników. W 2016 roku ukazały się jej dwie kolejne książki (w tym „Jerozolima. Miasto Boga”), a w listopadzie 2017 roku reportaż „Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności”.W kwietniu br. nakładem wydawnictwa Pascal ukazała się jej najnowsza publikacja, której jest współautorką. Jej teksty publikowane są także na łamach wielu ogólnopolskich, amerykańskich czasopism oraz portalach internetowych. Współpracuje z Telewizją Polską, ogólnopolską Agencją Informacyjną w Warszawie oraz z jedną z gazet z San Francisco. Wielokrotnie nagradzana i nominowana w krajowych konkursach dziennikarskich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Related Post