Ewelina Rubinstein: Amerykanki świętują stulecie prawa do głosowania (korespondencja z USA)

Dlaczego sto lat po wyborach kobiety są nadal niedostatecznie reprezentowane w Kongresie?

Mija dokładnie sto lat od ratyfikacji 19. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która przyznała prawa wyborcze kobietom. Poprawka weszła w życie 18 sierpnia 1920 roku. Jak pisze „The New York Times” sytuacja nadal jest nieustabilizowana, ponieważ- według najnowszych sondaży – pań w polityce jest tylko 23,7 %. Mimo że kobiet w polityce przybywa i jest ich najwięcej w historii Stanów Zjednoczonych, to jednak gazeta podkreśla, że reprezentacja kobiet nie jest zbyt wystarczająca. Kobiety obecnie sprawują w amerykańskiej polityce szereg ważnych funkcji. Kierują chociażby Izbą Reprezentantów i Senatu, ubiegały się o urząd prezydenta (H. Clinton) czy o urząd wiceprzewodniczącej. Według Rutgers Center for American Women and Politics do tej pory w Kongresie Stanów Zjednoczonych zasiadało tylko 359 kobiet, w porównaniu z prawie 12 000 miejsc dla mężczyzn. Wśród kobiet było 243 Demokratek i 116 Republikanek. W samej tylko Kalifornii w Kongresie zasiadało 43 kobiety (żaden stan nie miał ich więcej). 101 pań zasiadała z kolei w Izbie Reprezentantów. 88 z nich to Demokratki, a 13 to Republikanki, czyli osoby popierające obecnego prezydenta Donalda Trumpa. W Senacie jest nieco gorzej, bowiem tam zasiadało zaledwie 26 kobiet na 100 miejsc. I tu, jak w poprzednich sytuacjach, dominują kobiety z Partii Demokratycznej.

Warto podkreślić, że tylko cztery ze 195 krajów świata posiadają ciała ustawodawcze, w których kobiety zajmują ponad 50 proc. stanowisk. Do tych państw (jak wymienia Bank Światowy) należy m.in.: Rwanda, Kuba, Boliwia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale wszystko wynika nie z „równouprawnienia, ale z tzw. kwot”.

Warto jednak pamiętać, że ostatnie wybory do amerykańskiego Kongresu były przełomowe. Indianki, praktykujące muzułmanki, zadeklarowana lesbijka, weteranka wojenna – to kobiety, które pokazały, jaka jest współczesna Ameryka. To kobiety, które wygrały wybory do amerykańskiego Kongresu. Jeszcze ponad rok temu nikt chyba nie spodziewał się, że tak wiele kobiet zasiądzie w amerykańskim Kongresie. Po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych ponad setka pań otrzymała od swoich współobywateli kredyt zaufania. Kredyt, który – jak mawiają niektórzy- uwiera samego prezydenta Donalda Trumpa.

 

Na zdj. Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek i Nancy Pelosi - amerykańska polityk Partii Demokratycznej włoskiego pochodzenia, obecnie sprawująca funkcję spikera Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, którą poprzednio zajmowała w latach 2007–2011. Jest pierwszą i jedyną kobietą na tym stanowisku. Jest członkinią Izby Reprezentantów od 1987.  Fot. By Sejm RP from Polska - Wizyta Marszałek Sejmu w Stanach Zjednoczonych, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=93013599
Na zdj. Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek i Nancy Pelosi – amerykańska polityk Partii Demokratycznej włoskiego pochodzenia, obecnie sprawująca funkcję spikera Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, którą poprzednio zajmowała w latach 2007–2011. Jest pierwszą i jedyną kobietą na tym stanowisku. Jest członkinią Izby Reprezentantów od 1987.
Fot. By Sejm RP from Polska – Wizyta Marszałek Sejmu w Stanach Zjednoczonych, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=93013599

 

Amerykanki czują się dyskryminowane

Obywatelki Stanów Zjednoczonych przy każdej możliwej okazji wyrażają swoje niezadowolenie ze swojej sytuacji, która wynika z przynależności płciowej. Pierwszy gniew kobiet Waszyngton usłyszał już trzy lata temu, dzień po inauguracji 45. amerykańskiego prezydenta. Amerykanki nie wstydzą się mówić o tym, co je boli, co je denerwuje i w jakiej Ameryce chciałyby żyć. Matki, feministki, piosenkarki, działaczki mówią jednym głosem, że czas przerwać milczenie o przemocy domowej wobec kobiet, o molestowaniu, o zbyt łatwym dostępem do broni, o nierównych płacach kobiet, o niewydolnej służbie zdrowia lub edukacji. Kobiety w setną rocznicą 19. poprawki upomniały się także o prawa innych grup: lgbtq, osób transseksualnych, osób niepełnosprawnych, więźniów- Afroamerykanów i Latynosów, imigrantów, muzułmanów itp. Wiele Amerykanek, jak czytamy na łamach „The New York Times”, skarży się także na powszechny seksizm i poniżanie kobiet.

Są jednak kobiety, które nie popierają protestów swoich współobywatelek.

Mówią wprost, że „tylko tu, w Ameryce, mogą być sobą. Że nie mają ograniczonych praw, że mogą kochać kogo chcą, a kiedy idą do wyborczych urn, nie boją się, że za źle postawiony krzyżyk przy nazwisku kandydata, mogą dostać, jak na Białorusi, milicyjną pałką w głowę”.

Wszystkie jednak Amerykanki zgadzają się co do jednego: „że kobiet w polityce powinno być więcej. I nie chodzi tylko o Stany Zjednoczone, ale także inne kraje na całym świecie”.

 

Źródło: Sara D. Drutustaff, Los Angeles Times, wyd. 18.08.2020 r.

 

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein, Agencja Informacyjna, 21.08.2020

 

 


Ewelina Rubinstein (Perry)

 – dziennikarka, pisarka, autorka wielu artykułów o tematyce społeczno-kulturalnej. W 2014 roku zadebiutowała mini-powieścią , dzięki której zdobyła uznanie wielu Czytelników. W 2016 roku ukazały się jej dwie kolejne książki (w tym „Jerozolima. Miasto Boga”), a w listopadzie 2017 roku reportaż „Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności”.W kwietniu br. nakładem wydawnictwa Pascal ukazała się jej najnowsza publikacja, której jest współautorką. Jej teksty publikowane są także na łamach wielu ogólnopolskich, amerykańskich czasopism oraz portalach internetowych. Współpracuje z Telewizją Polską, ogólnopolską Agencją Informacyjną w Warszawie oraz z jedną z gazet z San Francisco. Wielokrotnie nagradzana i nominowana w krajowych konkursach dziennikarskich.

 

 

 

 

Related Post