Roman Mańka o Powstaniu Warszawskim: Jestem dumny, że jestem Polakiem

 

Największy błąd, który się popełnia przy rozmaitych ocenach Powstania Warszawskiego, to prezentyzm – a więc wartościowanie i definiowanie Wydarzenia z 1944 roku z dzisiejszej perspektywy, w oparciu o współczesną świadomość historyczną oraz wiedzę.

Jednak, co niezmiernie istotne, wtedy Powstańcy tej wiedzy nie mieli, posługiwali się innymi kategoriami rozważań taktycznych oraz strategicznych.

Uważam, iż w sensie strategicznym, długofalowym osiągnęli bezapelacyjny sukces, odnieśli zwycięstwo. Zarzucili „kotwicę” kulturową, symboliczną dla wolnego, niepodległego Państwa, które w końcu w 1989 roku powstało. Wyposażyli młode pokolenia w niebywały kapitał moralny, który już w latach 60., 70., 80. XX wieku zaczął procentować i do dziś procentuje. I pozostanie wielkim kapitałem kulturowym na zawsze.

Zadajmy sobie jedno kluczowe, fundamentalne pytanie: w którym kraju Starego Kontynentu heroicznie broniono by dziś ojczystej ziemi; kto broniłby Europy?!

Nie chciałbym urazić żadnego narodu, dlatego nie będę poszczególnych nacji wymieniał wprost, z imienia i nazwiska. Wielką przewagą Polaków we współczesnym świecie jest kulturowa podbudowa patriotyzmu. Sam jestem zawsze zwolennikiem zwycięstw i sukcesów wymiernych, powtarzam często przy okazji różnego rodzaju zawodów sportowych – Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej czy Igrzysk Olimpijskich, że „nie ma pięknych porażek, porażki są zawsze brzydkie”. Ale nie wszystko da się w ten sposób mierzyć, rozumować w kategoriach „tu i teraz”, trzeba wyznaczyć dłuższy horyzont, postarać się wyjść poza ramy własnej epoki.

Być może nie byłoby pięknego, bezkrwawego zrywu „Solidarności”, sierpnia 1980 roku, a także współczesnej – przepięknej, i mimo mankamentów, wolnej Polski – gdyby nie Powstanie Warszawskie.

To wydarzenie zaszczepiło w nas Etos Kolumbów.

A okoliczność, iż ocena tego historycznego momentu nas dzieli nie jest ani niczym nowym ani dziwnym, ani też specyficznym tylko dla debaty historycznej. Wybitny niemiecki socjolog, Max Weber (nie wiem czy wypada mi go cytować, gdyż był to człowiek nieprzyjazny Polsce), pisał o dwóch głównych racjonalnościach, które kierują ludzkim działaniem:

1) racjonalności instrumentalnej (pragmatycznej), a zatem takiej, która pozwala osiągnąć korzyść, zrealizować cel, zaś dobrane środki określa się pod kątem ich użyteczności, skuteczności, efektywności;

2) racjonalności autotelicznej, gdzie kluczową rolę odgrywają wartości same w sobie, ludzie podejmujący działanie chcą osiągnąć daną wartość jako tą wartość, bez kalkulowania ewentualnych następstw oraz korzyści i kosztów.

Robert Merton definiując ludzi i przyporządkowując ich do poszczególnych grup (konformiści, inowacjoniści, rytualiści, wycofani, zbuntowani), wyróżnił dwie kategorie, które różnicują postawy:

1) kulturowo zdefiniowany cel, a także

2) kulturowo i instytucjonalnie zdefiniowany środek.

Dzielą nas cele, które stawiamy sobie w życiu. Dla jednych będzie to Bóg, Honor, Ojczyzna, Naród, patriotyzm, tożsamość, przyzwoitość, szacunek, dochowanie wierności nakazom moralnym; dla innych: pieniądze, kariera, realizacja zawodowa, popularność, rozgłos, biznes, prestiż, seks, przyjemności doczesne, itp. Jednak zasadniczy rozłam powstaje w odniesieniu do drogi, którą obieramy zmierzając do wymienionych powyżej celów, a więc w warstwie praktycznej, moralnej – narzędzia, a zatem tego elementu, który Merton określił jako kulturowo, instytucjonalnie zdefiniowany środek, instrument. Niektórzy uważają, że liczy się tylko efekt pragmatyczny, skuteczność, bez konieczności respektowania zasad prawnych, nie mówiąc już o etycznych, czyli że do celu można zmierzać każdą dostępną drogą, przy użyciu każdego skutecznego narzędzia; inni, że ważne są też kryteria takie jak: honor, godność, charakter, prawda, przyzwoitość, styl.

Fenomen Powstańców Warszawskich polega na tym, że zadośćuczynili jednocześnie i racjonalności instrumentalnej i autotelicznej, walcząc o Ojczyznę, co jest wartością autoteliczną, samą w sobie, i skutecznie budując potężne zasoby kapitału symbolicznego (moralnego), z czego mogło korzystać wiele kolejnych pokoleń i następne dalej mogą. Te pokłady kulturowego przesłania płynącego z Powstania Warszawskiego są ogromne. Oni wygrali przyszłość dla Polski.

W sensie taktycznym, kalkulacja Powstańców Warszawskich była prosta i na stan tamtej wiedzy wydawała się racjonalna. Wojna zmierzała do końca. III Rzesza była w totalnym odwrocie. Do granic Stolicy Polski zbliżała się Armia Czerwona. Morale Niemców było słabe. Można było logicznie wnioskować, iż wzniecenie zbrojnego wybuchu w mieści, w kontekście radzieckiej ofensywy, odbierze Niemcom jakąkolwiek ochotę do walki, ugodzi ich moralnie. Że nie będą się starali Warszawy za wszelką cenę utrzymać, tylko z niej uciekną. W końcu, że osłabieni mentalnie, przegrają.

Co by powiedział Świat, gdyby plan Powstańców się powiódł: „Polacy sami wyzwolili swoją Stolicę!!!”.

To czego Powstańcy nie przewidzieli, to kunktatorstwa i obrzydliwego cynizmu Stalina. Armia Czerwona stała po prawej stronie Wisły, niektórzy widzieli rosyjskie czołgi na warszawskiej Pradze. Gdyby Rosjanie ruszyli, gdyby choćby wykonali jakiś ofensywny gest, Warszawiacy odebraliby Stolicę Niemcom. Ale Rosjanie zachowali się obłudnie, niehonorowo. Ludzie honoru tak nie postępują!

Jednak również z taktycznego punktu widzenia opłacało się walczyć. Jak wiadomo, okupantów było dwóch, obydwaj agresywni wobec Europy i w gruncie rzeczy wrogo nastawieni do Cywilizacji Zachodniej; zgubne oraz niszczycielskie były też dwie ideologie przez nich wyznawane: faszyzm i komunizm.

Dzięki tych dwóm miesiącom zwłoki w poczynaniach ofensywnych, które straciła Armia Czerwona, komunizm nie dotarł do Francji. Alianci mogli kontynuować ofensywę na Zachodzie Europy i nieść wolność kolejnym Narodom. Dzięki Powstańcom Warszawskim mniej Niemek zostało zgwałconych.

Jestem dumny, że jestem Polakiem!!! Nic w życiu nie sprawia mi większej satysfakcji, większego entuzjazmu niż okoliczność bycia Polakiem!!! To patriotyczne nastawienie wpoiła we mnie Babcia, Marta Banak (z domu Grzymska), której brat Józef Grzymski, oficer Polskiego Podziemia i przedwojenny sekretarz miasta Kłodawa, został stracony przez Niemców pod gilotyną. W czasie wojny ratował Polaków i Żydów, brał aktywny udział w konspiracji oraz działaniach zbrojnych.

Chciałbym kiedyś zrobić coś Wielkiego dla mojej kochanej Ojczyzny!!!

W takich momentach dobrze jest zacytować dwie sentencje pochodzące ze Starożytnego Rzymu: pierwszą napisał Salustiusz, dla Polaków dzisiejszych szczególnie aktualną:

„Concordia res parvae crescunt, discordia vel maimae dilabuntur”,

autorem drugiej aktualnej zawsze (ponadczasowej) jest Horacy:

„Dulce et decorum est pro patria mori”.

Horacy powiedział jeszcze jedną piękną rzecz, która wobec Powstańców Warszawskich ma szczególne odniesienie i zastosowanie:

„Exegi monumentum”.

 

Agencja Informacyjna

Roman Mańka

Agencja Informacyjna, Opinie, 06.08.2018

Fot. By Eugeniusz Haneman – Jerzy Piorkowski (1957) Miasto Nieujarzmione, Warszawa: Iskry, ss. 197 no ISBNJan Grużewski; Stanisław Kopf (1957) Dni Powstania, Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy, Warszawa: PAX, ss. 85 no ISBNhttp://www.ltf.com.pl/wystawa4/g0.htm, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3797229

Related Post