Roman Mańka: Lewica powinna być po prostu sobą

 

Dziennikarz ekonomiczny „Polityki”, Rafał Woś opublikował niedawno tekst, w którym zadał fundamentalne – moim zdaniem – pytanie, które w skrócie można sprowadzić do takiej oto alternatywy: czy lewica powinna być antypisowska, czy też powinna być w jakiejś mierze propisowska?

Publikacja pokazuje dwie rzeczy.

Otóż, Rafał Woś ma rację. Główną przyczyną, iż lewica już od 15 lat tkwi w Polsce w poważnym kryzysie, zaś w sensie ideowym o wiele dłużej, jest jej antypisowość i porzucenie postulatów socjalnych czy socjaldemokratycznych. To jest kwestia absolutnie kluczowa. Odejście od agendy socjalnej na rzecz kulturowej (niektórzy uważają, że liberalnej, ale to myląca kwalifikacja, bo tak naprawdę materialistycznej, konsumpcyjnej) spowodowało, iż agendę lewicową przejął PiS i tym wygrał wybory.

Elektorat PiS łatwiej jest zdefiniować pojęciem: socjalny, niż konserwatywny.

Ustawiając się na pozycjach antypisu, lewica ustawia się w tym samym miejscu, gdzie znajduje się Platforma Obywatelska, wcześniej Kongres Liberalno-Demokratyczny, Nowoczesna, itd. To powoduje, iż w społecznej percepcji lewica zaliczana jest do obozu liberalnego (mówiąc w dużym uproszczeniu i stosując to określenie z przyczyn technicznych dla celów porządkowych).

Lewica musi sobie jasno zdać sprawę, że nie przelicytuje PO i „N” w licytacji na antyPiS. W takiej konwencji retorycznej zawsze będzie podmiotem słabszym.

Druga rzecz, którą pokazał artykuł Wosia, to okoliczność, iż osoby mieniące się być liberałami nie potrafią myśleć w sposób liberalny i nie posiadają liberalnej świadomości. Nie znoszą wolnej, niczym nieskrępowanej, demokratycznej, pluralistycznej wymiany poglądów. Publikacja spowodowała wobec autora falę hejtu, agresji, ostrych gwałtownych, polemik, stanowczej krytyki, wręcz ostracyzmu – niektórzy domagali się wręcz usunięcia z redakcji „Polityki”.

To pokazuje jaką koncepcję demokracji i liberalizmu środowiska uważające się za liberalne, uznają w Polsce: liberalizm i demokracja istnieje wówczas, kiedy nasz pogląd dominuje. Demokracja dla nas.

Wybitny angielski filozof, jedna z ważnych postaci liberalizmu, John Stuart Mill, pisał o dwóch kluczowych zagrożeniach dla porządki demokratycznego.

Po pierwsze, gdy powstają gospodarze monopole, tworzy się klientelizm, określone struktury interesów przenoszą swe przewagi, swą dominację z obszaru gospodarczego na wymiar polityczny i usiłują sterować życiem demokratycznym, zamieniając instytucje w fikcję.
Po drugie, gdy jedna partia zdobywa władzę polityczną i kolonizuje sferę polityki oraz całego życia publicznego, przejmuje kontrolę nad środkami masowego przekazu, a także obsadza stanowiska w strukturach państwowych (administracji, agencjach, i spółkach skarbu państwa) swoimi funkcjonariuszami.

Z obydwiema sytuacjami mamy do czynienia w Polsce, nieprzerwanie od 1989 roku. Obydwóm też towarzyszy co najmniej dziesięć strasznych patologi: klientelizm, nepotyzm, korupcja, zawłaszczenie debaty publicznej, negatywna selekcja elit, apatia obywatelskości, niska jakość instytucji publicznych, bierność i roszczeniowość, makdonaldyzacja kształcenia, konsumpcjonizm w życiu gospodarczym, politycznym, ale i w kulturze. Każdy kto obiecuje zerwanie z tą rzeczywistością wygrywa wybory, a następnie – prędzej lub później – wchodzi w te same koleiny i przegrywa.

Ogromnym błędem lewicy po 1989 roku było nieprawidłowe zdefiniowanie sytuacji w aspekcie socjopolitycznym, ale również kulturowym, a także szybka fraternizacja ze środowiskami elit, czyli wejście w konsumpcjonizm. Dla przytłaczającej większości tego co uważamy współcześnie za lewicę w Polsce, bliżej jest do słowa elitaryzm (źle rozumiany – jako konformizm grupowy) niż inkluzja i egalitaryzm; bliżej jest do elit niż do ludzi. I to jest fundamentalny, kluczowy problem. I tę myśl odnajduję (w głębszym sensie) w publikacji Wosia.

Z jednym się z Rafałem Wosiem nie zgodzę: lewica nie może być antypisowska, ale nie może być też propisowska (aczkolwiek w wymiarze społeczno-politycznym program PiS jest lewicowości bliżej).

Lewica powinna być po prostu sobą: czyli lewicą!

 

Agencja Informacyjna

Roman Mańka

Agencja Informacyjna, Opinie, 26.08.2018

Related Post