Józef Rotblat. Nieznany Noblista

Józef Rotblat

 

Z Markiem Górlikowskim rozmawiał Tomasz Zbigniew Zapert

Tomasz Zbigniew Zapert, Agencja Informacyjna: Zaryzykuję twierdzenie, że Józef Rotblat jest zapomniany z uwagi na negatywne, by nie rzec prosowieckie, skojarzenia jakie wywołuje dziś ruch Pugwash, choćby w kontekście obrady Polsce podczas stanu wojennego. Co Pan na to?

Marek Gorlikowski: Żeby kogoś zapomnieć, trzeba najpierw wiedzieć, że istnieje. Rotblat jest kompletnie nieznany przeciętnemu Polakowi tak jak był nieznany również mnie, dopiero książka to zmieniła. Owszem kojarzyli go naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, ale nawet przez nich był traktowany jak brytyjski uczony. A już sugestia, że był zapomniany jakby „za karę za prosowieckość”, jest śmieszna i przypomina trochę skecz Monty Pythona, że oto zbiera się polski naród i uroczyście uchwala, że trzeba pamiętać, żeby zapominać Rotblata. Natomiast, jeśli ruch Pugwash wywołuje dziś w kimś prosowieckie skojarzenia to ten ktoś jest niebywałym ignorantem.

 

Zatem byli nimi prof. Richard Pipes, gen. Edward Rowny oraz ambasador Romuald Spasowski, tak właśnie oceniający Pugwash, uważający ludzi z jego kręgu na tzw. „pożytecznych idiotów”. Spasowski, współorganizujący kongres Pugwash w Warszawie w roku 1966 napisał wprost: „że ruch był sterowany z Kremla”.

Starałem się na ile to było możliwe obiektywnie opisać Rotblata i ruch Pugwash bez ukrywania kontrowersyjnych momentów, a tych trzech panów trudno uznać za obiektywnych obserwatorów, to wrogowie koncepcji pokojowej Pugwash. Wszyscy byli zwolennikami wyścigu zbrojeń, doradcami najbardziej antysowieckich prezydentów USA: Nixona, Forda, Reagana i Buscha seniora, Rownego nazywano architektem pokoju opartego na sile, a Spasowskiego reżim gen. Wojciecha Jaruzelskiego, z którym rozmawiał Rotblat, skazał go zaocznie na karę śmierci. Dla nich każdy kto nie był antysowiecki był prosowiecki. Tymczasem ojciec duchowy Pugwash słynny brytyjski filozof Bertrand Russell, ani przez sekundę swego życia nie miał wątpliwości, że Stalin jest mordercą i zawsze ostro krytykował system sowiecki. Russell razem z Albertem Einsteinem i Józefem Rotblatem uważali jednak, że nawet z diabłem warto paktować byle by nie dopuścić do zagłady nuklearnej ludzkości. Toteż rozmawiali z sowieckimi naukowcami łącząc ich z amerykańskimi, mimo żelaznej kurtyny. W myśl przesłania z Manifestu Russella-Einsteina: „Pamiętajcie o swoim człowieczeństwie i zapomnijcie o reszcie.” Przez dziesiątki lat szefem Komitetu Wykonawczego Pugwash był John Holdren doradca Billa Clintona, a w 2009 roku szef doradców do spraw nauki prezydenta USA Baracka Obamy, a więc jaki prosowietyzm? Opisałem dokładnie fatalne obrady Pugwash w stanie wojennym w Warszawie, bo to było ciekawe – spojrzenie na polskie problemy z innego punktu, dla nas trudnego do przyjęcia, ale warto próbować. To prawda, że generał Jaruzelski się nimi posłużył, zdaniem wielu był to błąd Rotblata, ale Pugwash istniał już wtedy 25 lat. Odbywał setki konferencji na wszystkich kontynentach, pracował nad porozumieniami rozbrojeniowymi, toteż ocenianie całego ruchu przez pryzmat tych kilku dni w Warszawie jest strasznie małostkowe.

 

Kiedy, jak i gdzie zaczęła się jego naukowa przygoda?

W styczniu 1928 roku Rotblat dowiaduje się o istnieniu Wolnej Wszechnicy Polskiej. To uczelnia, która nie wymaga matury. Był zbyt biedny, aby kształcić się w gimnazjum i uzyskać świadectwo dojrzałości. Egzamin wstępny wypadał nazajutrz, przystąpił do niego nieprzygotowany. Część ścisłą zdaje bez problemu, ale warunkiem przyjęcia jest zaliczenie sprawdzianu z wiedzy ogólnej. Nie ma pojęcia o „wpływie Komisji Edukacji Narodowej z 1773 roku na współczesne wykształcenie w Polsce”, zatem dzieli się własnymi przemyśleniami, o tym jak polska edukacja powinna być zorganizowana. Pisze nie na temat, ale egzaminator – profesor Ludwik Wertenstein, przed wojną jeden z najwybitniejszych polskich fizyków, asystent Marii Skłodowskiej-Curie, jest pod wrażeniem oryginalnego wywodu. Kandydat zostaje przyjęty.

Rotblat we Wszechnicy studiował wieczorami, pracując w dzień jako elektryk.

Pod kierunkiem Wertensteina prowadził badania i uzyskał doktorat z fizyki na Uniwersytecie Warszawskim. Wertenstein załatwia Rotblatowi stypendium w Liverpoolu u swego przyjaciela Jamesa Chadwicka, noblisty za odkrycie neutronu.

 

Jak to się stało, że kataklizm wojenny spędził na Zachodzie?

Na stypendium do Liverpoolu wyjeżdża w kwietniu 1939 roku, potem wraca jeszcze do Warszawy latem. Gdy drugi raz przyjeżdża do Liverpoolu właśnie jest 1 września i wybucha II wojna światowa. Niemcy atakują Polskę on miota się w Anglii, nie może wrócić. Mijają kolejne lata wojenne traci kontakt z rodziną, ale pracuje nad bombą atomową, najpierw w Anglii, potem w Stanach Zjednoczonych, by skończyć ten potworny konflikt zbrojny jak najszybciej i wrócić do Polski. Mimo namów Brytyjczyków odmawia przyjęcia obywatelstwa angielskiego, uważa się za Polaka.

Po wojnie Chadwick mówi mu, że z taką wiedzą o bombie atomowej Brytyjczycy nie wypuszczą Rotblata do Polski, a Sowieci mogą szantażować jego rodzinę, czyli ocalałą matkę, braci i siostrę z mężem i córeczką.

Chadwick radzi, że łatwiej będzie ich ściągnąć do Londynu, kiedy Rotblat zostanie obywatelem Zjednoczonego Królestwa. I tak się w grudniu 1945 roku staje.

 

Jego rodzina cudem ocalała. Z wyjątkiem żony…

Prawdopodobnie zagazowanej w Bełżcu. Jeden z braci, jak wielu Polaków żydowskiego pochodzenia, uciekł na tereny ZSRS. Drugi brat z matką, siostrą z mężem i córeczką najpierw przetrwali w getcie warszawskim, przechodząc piekło selekcji, a w kwietniu 1943 uciekli na aryjska stronę – do willi w Śródborowie. W sumie sześć osób, dwie z fałszywymi dokumentami, a cztery w zupełnym ukryciu. Polakom, którzy ich przechowywali, co miesiąc płacili bardzo duże sumy pieniędzy, dlatego po wojnie nawet ta polska rodzina nigdy nie twierdziła, że robiła to bezinteresownie, to było dla zysku.

 

Dlaczego Rotblat był inwigilowany przez tajne służby USA i Wielkiej Brytanii?

Z kilku powodów. Jednym z nich było polskie obywatelstwo, którego nie chciał się wyrzec przez całą wojnę. Był jedynym Polakiem zatrudnionym w tajnej bazie w Los Alamos, choć pracował tam też lwowski matematyk Stanisław Ulam, ale mający obywatelstwo amerykańskie. Pod tym względem Rotblat był dla Amerykanów wyjątkowy, a jak sam mówił, kto jest wyjątkowy ten dla służb jest zawsze podejrzany. Do tego doszedł donos kobiety, twierdzącej, ze Rotblat chce przekazać tajemnice budowy bomby szpiegom z ZSRR. Okazał się fałszywy, niemniej teczki nawet z kłamstwem przydają się wszystkim służbom. Rotblat nie miał też zbyt wysokiego mniemania o możliwościach intelektualnych Amerykanów i ich służb. Przecież interesowali się nim, a nie odkryli największego szpiega w Los Alamos – Klausa Fuchsa. Wpadł, gdy ZSRR już dostał od niego opis budowy bomby. Z racji zawodowych znał się z Fuchsem, toteż powtórnie próbowano wmieszać Rotblata w aferę wywiadowczą, ale on po prostu nigdy szpiegiem nie był. Ani też entuzjastą polityki USA na świecie, szczególnie po Hiroszimie i Nagasaki.

 

Dlaczego zrezygnował z udziału w badaniach nad bronią atomową?

Nie wiemy tego na pewno, możemy jedynie spekulować bazując na jego twierdzeniach wygłoszonych długo po wojnie, gdzie mówił, że stracił wiarę w sens takiej pracy. Po pierwsze: w listopadzie 1944 roku było już wiadomo, że Niemcy nie zbudują bomby atomowej, a Rotblat tylko z tego powodu pracował nad nią. Po drugie twierdził, że słyszał jak generał amerykański wyznał, że bomba jest przeciwko ZSRR, a to był wtedy sojusznik – uznał to za zdradę aliantów. Był też podejrzany jako polski obywatel w Los Alamos, nie wiadomo czy dostałby przedłużenie wizy amerykańskiej, źle się tam czuł. Zerwał zupełnie z pracami nad bronią jądrową gdzieś koło roku 1948, Sądził, że ze swoimi umiejętnościami lepiej przyda się człowiekowi rozwijając medycynę nuklearną. Był idealistą, który popełniał błędy, ale i robił rzeczy wspaniałe. Rozwijał w sobie szlachetność i dobro w miarę upływu życia.

 


Sir Józef Rotblat (urodzony 4 listopada 1908 roku w Warszawie, zmarł 31 sierpnia 2005 roku w Londynie) – polski fizyk, żydowskiego pochodzenia, radiobiolog, członek założyciel i lider pacyfistycznego ruchu naukowców Pugwash, laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 1995 roku. Współtwórca pierwszej bomby atomowej.

Marek Górlikowski – dziennikarz, reporter, czterokrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategoriach: „dziennikarstwo śledcze”, „wywiad” i „publicystyka”. Autor książki „Noblista z Nowolipek”.

 

Agencja Informacyjna

 

Rozmawiał Tomasz Zbigniew Zapert,

Agencja Informacyjna, Wywiady,  8.10.2018

 

Related Post