Miłosz Manasterski: Powstanie według Tysona

 

Spot, w którym słynny amerykański bokser mówi o Powstaniu Warszawskim wzbudził w Polsce wiele emocji, dobrych i złych. Część komentujących twierdzi, że Tyson nie ma życiorysu, który upoważnia go do „promowania” wiedzy o Powstaniu Warszawskim.

Za kontrowersyjnym spotem stoi firma Food Care i nie ma wątpliości, że jego nagranie jest elementem jej dzialalności gospodarczej. Bokser w filmie ma zresztą na sobie koszulkę z logo marki napoju Food Care.

Złośliwi mówią o marketingu Food Care, jednak spot o Powstaniu Warszawkim w rzeczywistości bardziej wpisuje się w CSR firmy (społeczną odpowiedzialność biznesu).

Powstanie Warszawskie – pamiętamy!

 

Nie mamy przecież pretensji do Polskich Linii Lotniczych LOT, które umieszają na swoich samolotach napisy „Niepodległa”. Nie skarżymy się na mecenat biznesu nad wydarzeniami związanymi z polską historią. Dobrze zaplanowane działania CSR mogą (choć nie musi być to celem samym w sobie) przynosić korzyści wizerunkowe firmie, które je organizuje. Nie ma powodów by mieć o to żal do Food Care, że jakieś korzyści promocyjne ze spotu z Tysonem odnosi, że została co najmniej zauważona.

Każda firma w Polsce – korzystająca w swoich działaniach promocyjnych z osób znanych i popularnych mogłaby skorzystać ze wsparcia swoich gwiazd i stworzyć jakąś narrację o Powstaniu Warszawskim.

I niewątpliwie byłoby to również szeroko dyskutowane z korzyścią dla rozpoznawalności danej marki. I wtedy moglibyśmy zrobić ranking, która ze znanych osób jest najbardziej wiarygodna w promowaniu polskiej historii, która wypada mało przekonująco, która przynosi względnie mało korzyści wizerunkowych. Na ten moment zrobiła to tylko Food Care angażując twarz swojej marki i za to należy jej podziękować.

 

Mike Tyson nie jest aniołem i przyznam, że nie wyobrażam sobie w ogóle anioła w ringu zawodowego bosku w innej roli niż niosącego opatrunek obitemu zawodnikowi. Albo niosącego tabliczkę z numerem kolejnej rundy. To, że Tyson jest postacią kontrowersyjną nie odbiera mu wcale zainteresowania. Wręcz odwrotnie kontrowersje wokół sportowca sprawiają, że więcej osób go wysłucha. To już znak czasów, w których tradycyjne autorytety często przegrywają z celebrytami. Jeśli miałby o Powstaniu Warszawskim opowiadać ktoś, kto nie budzi kontrowersji, a jego wiedza w danym temacie jest na pewno głęboka i rzetelna, to należałoby poprosić o wypowiedż jakieś historyka. Tylko czy spot z udziałem najzacniejszego i nie karanego nawet mandatem za złe parkowanie profesora historii wzbudziłby tyle emocji i zainteresowania co wypowiedź słynnego boksera? Na pewno nie.

#JesteśmyJeśliPamiętasz

 

Oczywiście można – wedle uznania – we własnej wyobraźni przerabiać spot o Powstaniu Warszawskim i angażować dowolne hollywodzkie gwiazdy albo celebrytów. Kto wie, czy Julia Roberts, Angelina Jolie albo Gal Gadot nie poruszyłyby bardziej niż Tyson. A może uważa, że w roli promotora wiedzy o Powstaniu Warszawskim sprawdziłby się Brad Pitt, Leonardo di Caprio albo Justin Timberlake. Nie widzę problemu, wszystko jest możliwe.

Za rok 75. rocznica Powstania Warszawskiego. Macie – drodzy krytykanci – sporo czasu by dotrzeć do swojej ulubionej amerykańskiej gwiazdy i przekonać ją do udziału w spocie o polskim zrywie niepodległościowym. Powodzenia!

 

Agencja Informacyjna

Miłosz Manasterski, Agencja Informacyjna,  Opinie,  1.08.2018

Fot. YT

 

 

 

 

Related Post