Miłosz Manasterski: A teraz kultura!

Kultura w Polsce finansowana jest przede wszystkim ze środków samorządów: gmin, powiatów i województw. Marginalizowanie kultury, będące przykrą tradycją, w tej kadencji może się bardzo boleśnie zemścić wobec włodarzy gmin czy powiatów, którzy nadal będą uważać, że kultura to festyn przy piwku a dla mieszkańców najważniejsza jest nowa asfaltówka.

Już za nami emocje wyborów samorządowych. Nowe władze również okrzepły już za biurkami, a stare ochłonęły z poczucia sukcesu przetrwania na kolejną, tym razem dłuższą kadencję. Przed samorządem nowe wyzwania, także takie, których większość samorządowców w ogóle się nie spodziewa.

Coraz większa liczba gmin i miast ma już za sobą rozwiązywanie kluczowych problemów infrastrukturalnych.  Mają już wodociągi, mają większość dróg wylanych asfaltem, zbudowali czy wyremontowali szkołę. W kampanii wyborczej niewątpliwie obiecali mieszkańcom więcej il lepiej: dróg, autobusów czy przedszkoli. Często obiecali też remont ośrodka kultury albo więcej pieniędzy na działalność artystyczną. Ale wielu włodarzy gmin i powiatów nadal uważa, że to akurat najmniej ważne. A kulturą jest też przecież festyn gminny czy dożynki. 

Polskie społeczeństwo zmienia się szybciej niż… samorządowcy.

Zwłaszcza ci, którzy w samorządzie spędzają już kolejną kadencję i mają przekonanie, że mają doskonały patent na wygrywanie wyborów. Wystarczy robić to samo, co w poprzednich kadencjach. Za pięć lat może to jednak się nie sprawdzić.

W 2023 roku do urn pójdą ludzie młodzi, którzy nie będą już pamiętać gminnych czy powiatowych bolączek, takich jak brak dróg czy wodociągów. Sukcesy dające wygraną w kolejnych kadencjach przestaną być nośnikiem pozytywnych emocji. Nie tylko dla młodych wyborców oczywistością będzie fakt, że na głównej ulicy musi być chodnik. Likwidacja cywilizacyjnego zapuszczenia nie będzie argumentem sprawności wójta, burmistrza czy starosty. Polacy uważają, że pewien standard życia po prostu się należy. I nie jest mistrzostwem zarządzania wybudowanie w gminie kilku kolejnych dróg czy chodników.

Oczekiwania mieszkańców zaspokojone na poziomie podstawowym będą kierować się w stronę potrzeb społecznych i kulturalnych. 

O ile nasi samorządowcy są już dzisiaj skłonni inwestować w sport i rekreację, to wydatki na kulturę zwykle są ograniczone do absolutnego minimum. A przecież trendy pokazują, że szeroko pojęta kultura jest coraz istotniejsza dla Polaków. Od lat widoczne jest rosnące zainteresowanie szeroko pojętą edukacją kulturalną dzieci i młodzieży. Także dorośli coraz większa potrzebę społecznego uczestnictwa w różnego rodzaju klubach, kołach, uniwersytetach trzeciego wieku, a także korzystania z dobrodziejstwa rozrywki na miejscu, w swojej gminie, miasteczku czy dzielnicy. Rośnie potrzeba kultywowania lokalnej tradycji – pieśni, tańca ludowego, gwary a nawet lokalnej kuchni. Temu wyzwaniu nie podołają istniejące samorządowe instytucje kultury z powodu chronicznego niedofinansowania i braków infrastrukturalnych.

Choć w ostatnim dziesięcioleciu zostało wyremontowanych wiele lokalnych domów kultury i bibliotek, to remonty te w większości przypadków nie oznaczały zwiększa powierzchni użytkowych i przygotowania do obsługi dwu- czy trzykrotnie większej liczby mieszkańców w różnych grupach wiekowych.

 Który z domów kultury ma wydzieloną kuchnię do warsztatów kulinarnych albo choćby magazyn rekwizytów dla grup miłośników rekonstrukcji historycznych? Jak niewiele jest w tzw. Polsce powiatowej  sal projekcyjnych, skoro głośna ostatnio z powodu konfliktu wokół filmu “Kler”, pięćdziesięciotysięczna Ostrołęka ma zaledwie jedno kino?

Poza problemami infrastrukturalnymi są też problemy mentalne – znaczna część instytucji kultury jest zarządzana wedle metod sprzed kilkunastu lat a ich kadra nie dostrzega zmieniających się potrzeb mieszkańców lub jest wobec nich bezradna. Na fali rosnącego zainteresowania konkursami wokalnymi w telewizji nie powstało wcale wiele szkół wokalnych przy domach kultury. Rozpropagowanie tańca w mediach nie spodowało zwiększania samorządowych sal tanecznych. W polskich  gminach brakuje atrakcyjnej oferty kulturalnej dla młodzieży i młodych dorosłych – klubów młodzieżowych, gdzie można prowadzić próby zespołów muzycznych, pograć w gry, tworzyć koła zainteresowań a w weekend potańczyć na bezpiecznej dyskotece blisko domu. Nowe oczekiwania kulturalne mieszkańców mogą poważnie zaskoczyć włodarzy polskich gmin i powiatów, zwłaszcza tych, którzy za kulturę uważają organizację dorocznego piwnego festynu czy dożynek. W nadchodzącej kadencji okaże się, że to zbyt mało, że mieszkańcy gminy oczekują czegoś więcej. I ci z samorządowców, którzy będą potrafili na to zareagować, mają szanse na pozostanie na swoich stanowiskach po 2023 roku.

 

Agencja Informacyjna

Miłosz Manasterski, Redaktor Naczelny Agencji Informacyjnej

Moje obserwatorium, Agencja Informacyjna, 3.01.2019

Related Post