Jubileusz lwa STS-u

 

Jarosław Abramow-Newerly jest synem Jerzego Abramowa, który na parnasie polskiego piśmiennictwa widnieje pod pseudonimem Igor Newerly. Pisarz 17 maja 2018 roku obchodzi 85 urodziny.

Mając za ojca Igora Newerly’ego trudno samemu nie chwytać za pióro, ale… „W 1951 roku, jako maturzysta in spe, miałem możliwość opublikowania w biblioteczce Związku Młodzieży Polskiej sztuki, wystawionej na zamkniętym pokazie dla ciała pedagogicznego oraz dzielnicowego aktywu ZMP w macierzystym liceum im. Bolesława Limanowskiego.” – Mówi Agencji Informacyjnej Jarosław Abramow-Newerly. – „Utwór w stylu socrealistycznym zawierał elementy tak wtedy popularnej krytyki konstruktywnej. Po lekturze tata ostudził mój zapał i nakłonił mnie bym schował maszynopis do szuflady. Na szczęście posłuchałem jego rady. I nie żałuję.”

W połowie lat pięćdziesiątych, będąc studentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Jarosław Abramow-Newerly debiutował w literaturze tekstami pisanymi dla Studenckiego Teatru Satyryków, którego był współtwórcą.

W 1958 roku spotkał go nie lada zaszczyt. W przededniu premiery swej baśni, zatytułowanej „Esmeralda”, Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk (cenzura) prewencyjnie zdjęł ją z afisza. Właśnie chwyciły „poodwilżowe” „przymrozki” i nafaszerowane aluzjami widowisko stało się nie dla włodarzy Polski Ludowej niestrawne.

To przykre doświadczenie nie zniechęciło autora do teatru. Dowodem spektakle, inscenizowane przez wybitnych reżyserów, w doborowych obsadach, na czołowych scenach stolicy, jednoczące w zachwytach krytykę z publicznością. „Licytacja”, „Anioł na dworcu”, „Derby w pałacu”, „Klik-klak”, „Darz bór!”, „Maestro” – trafiły do kanonu rodzimej dramaturgii, zaś telewizyjna wersja tego ostatniego znalazła się w Złotej Setce Teatru TV.

W dorobku pisarza są też piosenki, nierzadko mające status przebojów. Choćby: „Bohdan, trzymaj się!”, „Okularnicy”, „Mówiłam żartem”, „Widzisz, mała”…

Abramow-Newerly od roku 1985 mieszka w Toronto: W Kraju Klonowego Liścia napisał flagowe dzieła prozatorskie. „Wszystko zaczęło się od wizyty w piekarni prowadzonej w Toronto przez potomków polsko-ukraińskiej rodziny z Podola. I tak od słowa do słowa poznawałem fragmenty ich losów, jakże charakterystycznych dla kresowiaków. Taka jest geneza „Nawiało nam burzę”, „Granicy sokoła” i „Młyna w piekarni”. Pracując nad saga ukraińską porównywałem życie bohaterów z własnym. Być może dlatego, że nieco wcześniej zamieściłem w polonijnym piśmie „Związkowiec” opowieść pt. „Ballada o III kolonii”, później ją rozbudowałem, w końcu postanowiłem napisać wspomnienia z młodości.” – Wyjaśnia Pisarz.

„Warto było prozaikowi wyjechać za ocean, bo inaczej cykl rusiński – zasługujący na wyjątkowo eksponowane miejsce na bibliotecznej półce, by nie powstał. Bowiem o ile dla Arkadego Fiedlera Kanada pachniała żywicą, Abramowowi-Newerlemu przywoływała przeszłość kresową, ze szczególnym uwzględnieniem Podola.” – Nie krył zachwytu recenzent dziennika „Życie”. Równie przychylne omawiał tryptyk warszawski pisarza: „”Lwy mojego podwórka”, ”Lwy wyzwolone” oraz ”Lwy STS-u” to krynica wiedzy ubrana w urzekającą polszczyznę, zatem lektura stanowi niekłamaną przyjemność.”

Szkoda, że nie doszło do ekranizacji „Aliantów”. Powieści opartej na faktach: „Powstała z inicjatywy Krzysztofa Topolskiego, emigranta ”pomarcowego”, który zainspirował mnie autentyczną historią amerykańskiej superfortecy, która w wyniku awarii zmuszona jest u schyłku II wojny światowej wylądować w okolicach Władywostoku. Sowieci zatrzymują wieloetniczną załogę, by mieć czas na skopiowanie maszyny. Liczyliśmy na adaptację filmowa, były do niej przymiarki w USA, potem pojawiła się koncepcja koprodukcji rosyjsko-amerykańskiej, powstał nawet scenopis, ale zabrakło funduszy.” – Ujawnia Abramow-Newerly.

Na antenę radiową trafiły za to felietony zawarte w tomie „Pan Zdzich w Kanadzie”, nawiązujące do stylistyki Wiecha.

Dorobek „kanadyjski” twórcy uzupełniają tomy dotyczące biografii poznanych Polonusów: „Kładka przez Atlantyk” i „Patent na życie” oraz „W cieniu paryskiej „Kultury” – publikacja o charakterze memuarystycznym.

Dostojny jubilat, stare warszawsko-mazurskie (ściślej żoliborsko około-piskie) kąty, odwiedza, niestety, z rzadka. Ku ubolewaniu licznego grona admiratorów swej osoby i twórczości. Zajmującej poczesne miejsce w kulturze polskiej.

Agencja InformacyjnaAgencja Informacyjna, /TO-RT/ 11.05.2018

Fot. Mariusz Kubik, http://www.mariuszkubik.pl – own work, http://commons.wikimedia.org/wiki/User:Kmarius, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=907050

Related Post