Jak naprawdę zginęła Marilyn Monroe?

 

Dzieciństwo spędziła aż w 11 rodzinach zastępczych, uwielbiała gotować i interesowała się antropologią. Była największą ikoną XX wieku. Blondynką, która po raz pierwszy w historii show biznesu, zrobiła tak oszałamiającą karierę.

 

56 lata temu, dokładnie 5 sierpnia 1962 roku jej ciało znalezione w domu w Los Angeles, w którym mieszkała. Leżała nago, trzymają w jednej dłoni słuchawkę od telefonu. Wokół niej znaleziono chaotycznie porozrzucane tabletki o działaniu psychotropowym.

Po oględzinach śledczy nie mieli wątpliwością, że Marilyn Monroe w nocy, z 4 na 5 sierpnia, popełniła samobójstwo.

Teorii na temat śmierci aktorki pojawiło się do naszych czasów tak wiele, że już trudno jest oddzielić te całkowicie nieprawdziwe od przypuszczeń, które dla wielu są realne.

Jak naprawdę zginęła Marilyn Monroe?

Nie jest tajemnicą, że Monroe leczyła się na depresję. Jej stan pogorszył się rok przed śmiercią. Jak wynikało z zeznań pokojówki gwiazdy „od prawie dwunastu miesięcy nie wychodziła z domu, żyła jak pustelnik”. Jej stany i zaburzenia psychiczne tłumaczone przede wszystkim tym, iż gwiazda nie tylko nie potrafiła udźwignąć ciężar sławy, ale nie umiała poradzić sobie z przeszłością. Jej matka Gladys od wielu lat leczyła się również psychiatrycznie, przebywając regularnie w szpitalach psychiatrycznych. Z tego powodu dzieciństwo małej Monroe nie było szczęśliwe. Trafiła do różnych rodzin zastępczych (w sumie było ich aż jedenaście!), a przez ponad rok przebywała w domu dziecka Children’s Aid Society Orphanage w Los Angeles. Od najmłodszych lata interesowała się szeroko rozumianą antropologią, kochała- jak powiedziała w jednym z wywiadów w amerykańskiej telewizji”- przyrządzanie ryby i gotowanie zupy dyniowej. Ale ostatecznie jej pasją i sposobem na życie stał się film i modeling.

5 sierpień 1962:

 

By Macfadden Publications New York, publisher of Radio-TV Mirror – page 22, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=49817075

O 4.25 rano sierżant Jack Clemmons odebrał telefon i usłyszał:”Marilyn Monroe nie żyje, popełniła samobójstwo”. 10 minut później przybył do domu aktorki na 12305 Fifth Helena Drive i zobaczył w sypialni nagą aktorkę leżącą twarzą w dół, z prześcieradłem przyciągniętym do ciała. W pokoju obecni byli jeszcze inni ludzie, natomiast pokojówka gwiazdy Murray „była bardzo zajęta obsługą pralki”. Bardzo szybko, coraz więcej policjantów zaczęło przyjeżdżać na miejsce wypadku – a wśród nich detektyw sierżant Robert Byron, który przejął prowadzenie sprawy i zaczął przesłuchiwanie:”Pani Murray dawała niejasne i możliwie wymijające odpowiedzi na pytania o to, co robiła panna Monroe w tym czasie”. Rano Pat Newcomb i Milton Rubin zjawili się w domu Marilyn. Wkrótce Pat, rzeczniczka aktorki, wróciła do siebie, by odpowiadać na dzwoniące bez przerwy telefony z całego świata.

Około 5.30 rano ciało Marilyn Monroe zabrano do kostnicy w Westwood Village – nie wiadomo dlaczego, gdyż okoliczności śmierci wymagały sekcji zwłok, którą można było przeprowadzić tylko w biurze koronera w centrum miasta.

O 10.30 zastępca koronera, doktor Thomas Noguchi, zakończył sekcję zwłok Marilyn. Nie było zewnętrznych objawów przemocy, we krwi wykryto 8 miligramów wodzianu chlorku oraz 4,5 miligrama nembutalu, w wątrobie było 13 miligramów nembutalu. Policja natomiast pilnowała domu i”nikt niczego nie zniszczył”. Gosposia po zrobieniu prania opuściła willę – jeden dzień później, niż zaplanowała. Orzeczenie koronera w sprawie śmierci Marilyn kilkakrotnie się zmieniało. Przyczyną śmierci „Mogło być przedawkowanie barbituranów”. Później napisał: „Prawdopodobnie było to samobójstwo”. 27 sierpnia wydał ostateczne orzeczenie, które brzmiało:

„Ostre zatrucie barbituranami – przyjęcie zbyt dużej dawki leków”.

Doktor Robert Litman, członek Zespołu ds. Samobójstw po rozmowie z Greensonem (psychiatrą,który leczył Monroe) na temat lekarstw, jakie przyjmowała aktorka, stwierdził:

„Było to samobójstwo lub przynajmniej igranie ze śmiercią”.

Zgodzono się więc z psychiatrą, że to było samobójstwo. Podobne orzeczenie zostało wydane przez lekarza sądowego. Zastępca lekarza sądowego, doktor Thomas Noguchi, przeprowadzający sekcję zwłok, John Miner, który mu towarzyszył i jeszcze kilku patologów doszło do całkowicie odmiennych wniosków niż koroner, który wydał orzeczenie i Zespół ds. Samobójstw. John Miner nie wierzył, że aktorka targnęła się na swoje życie, nie dał wiary orzeczeniu o samobójstwie z czysto medycznych powodów, poza tym od Greensona dowiedział się, że Marilyn robiła plany na przyszłość i uważała, że „wszystko co złe, ma już za sobą i teraz może rozpocząć nowe życie”. Bez względu na to, jakie leki spowodowały zgon, mogły się one dostać do organizmu trzema drogami: doustnie, poprzez zrobienie zastrzyku albo lewatywy. Marilyn nie mogła umrzeć wskutek doustnego zażycia kapsułek z paru przyczyn. Po pierwsze, każdy patolog sądowy, porównawszy stężenie nembutalu we krwi i w wątrobie, stwierdzi, że Marilyn żyła jeszcze wiele godzin po przyjęcie leku. Nie znaleziono śladu leków w żołądku ani w dwunastnicy, gdzie następuje wchłanianie.

„Barbiturany zostały wchłonięte w ciągu paru godzin, nie minut- według Johna Minera -w ściśle określonym czasie”.

By Self made screen capture from a public domain film trailerLicencing information : CLEARANCE GUIDELINES for PRODUCERS /Trailers. creativeclearance.com. Archived from the original on 20151106. – TCM Mediaroom, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=43101174

Ten raport był zgodny z tym, co wiadomo o zachowaniu Marilyn w ciągu tego dnia, które sam Greenson określił jako stan”pewnego oszołomienia”. Po drugie umyślne przedawkowanie nembutalu byłoby czynem całkowicie sprzecznym ze wszystkim, co wtedy działo się w życiu Marilyn Monroe – szczególnie po radosnej rozmowie z Joem juniorem. Po trzecie, jeśli chciałaby popełnić samobójstwo, to zażyłaby dużą ilość leku naraz, a nie łykałaby kapsułek przez cały dzień. Barbiturany szybko zatrułyby organizm i nastąpiłaby śmierć, a w żołądku byłyby resztki leku.

Doktor Arnold Abrams stwierdził:

„Prawdopodobieństwo, że połknęła pigułki i od nich umarła jest bliska zera”.

Możliwość zrobienia zastrzyku z barbituranów także należy odrzucić. John Miner zeznał, że:

„Obejrzano pod lupą każdy milimetr jej ciała i nie zauważono żadnych śladów po igle”.

Duża dawka leku, wstrzyknięta domięśniowo lub dożylnie, musiałaby doprowadzić do natychmiastowej śmierci i o wiele wyższego poziomu leku we krwi. Pozostaje więc ostatni sposób przedostania się barbituranów do organizmu. Miner stwierdził:

„Na dużej powierzchni okrężnicy widać było znaczne przekrwienie i sinawe zabarwienie”,

objawy występujące przy wprowadzaniu barbituranu lub wodzianu chloralu przez odbyt. Doktor Abrams powiedział:

„Nigdy nie widziałem czegoś podobnego podczas autopsji. Coś dziwnego działo się z okrężnicą tej kobiety (…). Jeśli człowiek chce się zabić barbituranami, to połyka prochy i popija je wodą, a nie przygotowuje sobie roztwór i robi lewatywę!”.

Lek, który spowodował śmierć aktorki, został wprowadzony poprzez wlewkę.

Tu należy podkreślić, że Marilyn przez długie lata robiła sobie lewatywy”ze względów higienicznych i po to, by schudnąć”, w dużej mierze było to kwestią chwilowej mody, panującej wśród aktorek. Wciąż nie wiadomo, co wydarzyło się w sypialni Marilyn między 19.20 czy 19.25 a 19.40 lub 19.45, gdy mamrotała coś podczas rozmowy z Peterem Lawfordem. Wstrząsające jest to, że gdy rozmawiała z nim przez telefon, zdawała sobie sprawę, że nie odchodzi w sen, tylko umiera… W świetle tego wszystkiego można wreszcie ustalić dokładne okoliczności tej niepotrzebnej śmierci. Przede wszystkim należy pamiętać, że Ralph Greenson przestał zapisywać Marilyn nembutal. Jak powiedział: „Zmniejszyłem jej uzależnienie od nembutalu, przestawiając ją na wodzian chloralu jako środek nasenny”. Poprosił Hymana Engelberga, by nie zapisywał nembutalu bez jego pozwolenia: mieli informować się nawzajem o podawanych jej lekach. Lecz poprzedniego dnia Engelberg, bez wiedzy Greensona, dał Marilyn receptę na nembutal, po którym w sobotę, była „nieco oszołomiona”. Chociaż nie wiedział dokładnie, jaką ilość nembutalu zażyła, to zdawał sobie sprawę z nieskuteczności działania leku – jego pacjentka nie spała, była zła i rozdrażniona, dlatego też polecił jej wodzian chloralu.

Jak wykazała analiza toksykologiczna, wodzian chloralu został wprowadzony do organizmu później niż nembutal. Greenson przeoczył chyba jeden zasadniczy fakt – szkodliwość wzajemnego oddziaływania leków.

By Published by Corpus Christi Caller-Times-photo from Associated Press – Corpus Christi Caller-Times page 20 via en:Newspapers.com, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=37860629

Wodzian chloralu przeszkadza w wytwarzaniu enzymów, które umożliwiają metabolizm nembutalu. To przez wodzian chloralu, Marilyn przekroczyła granicę snu. Pewna ilość nembutalu została przetworzona przez wątrobę, lecz większość (4,5 miligrama, więcej niż wynosi dawka śmiertelna) pozostała w organizmie. Milton Rudin wspominał, jak w nocy po śmierci Marilyn, Greenson powiedział: „Niech to szlag! Hyman dał jej receptę, a ja nic o tym nie wiedziałem!”. John Miner mówił o podobnym, nie dokończonym stwierdzeniu:”Gdybym tylko wiedział o tej recepcie…”.

Ralph czuł się zdenerwowany, oburzony i odrzucony, uświadomił sobie, że Marilyn uwolni się spod jego kontroli, wybrał więc prostszą drogę. Rudin powiedział o nim:

„Miał dosyć, był wykończony, spędził z nią cały dzień”.

I tak, przed wyjściem Greenson namówił swoją pacjentkę na wlewkę ze środków uspokajających, skoro jej organizm odrzucał leki przyjmowane doustnie. Po wodzianie chloralu będzie mogła zasnąć. Skoro Engelberg nie mógł przyjechać, aby dać jej zastrzyk, Greenson stwierdził, że trzeba zrobić Marilyn lewatywę. Lecz aktorka nie wiedziała, że połączenie leku z nembutalem może być niebezpieczne. John Miner powiedział:

„Pewnie uważała to za normalną lewatywę (…) Po kilku minutach zapadła w nieświadomość. Proces wchłaniania leku trwał, i choć Monroe jeszcze żyła, to już umierała”.

Jedyną osobą, która mogła zrobić aktorce lewatywę, była jej gosposia i to była rzeczywiście ostatnia czynność, jaką wykonała w charakterze pracownicy MM i strażniczki najętej przez Greensona.

 

30 lat po śmierci aktorki John Miner powiedział:

„Zawsze mi się wydawało, że kluczem do wyjaśnienia zagadki jest pani Murray”.

Monroe i Joe DiMaggio po ślubie w San Francisco City Hall , styczeń 1954. By Macfadden Publications New York, publisher of Radio-TV Mirror – page 22, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=49821020

Greenson przyzwyczajony do zlecania innym osobom podawania leków pacjentom, poprosił więc Eunice o wykonanie tego zabiegu. Bez względu na to, jak obsesyjnie był przywiązany do swojej sławnej pacjentki, jego własne ego nie pozwalało mu na tak intymny czyn. Wykazał natomiast zawodową nieostrożność, a wręcz lekkomyślność, prosząc kobietę bez dyplomu pielęgniarki o podanie leku w sposób, który grozi śmiercią. Nie da się również niczym wytłumaczyć pranie rzeczy i bielizny przez gosposię w środku nocy. Doktor Abrams powiedział: „Kiedy Marilyn zapadła w śmiertelną śpiączkę, płyn z lewatywy musiał zostać wydalony, stąd pranie prześcieradeł”, co jak dodał Miner „było szczególnie trudno zrozumieć, nie wiedząc, że pani Murray niszczy dowody rzeczowe”.

6-8 sierpień 1962

W poniedziałek rano, 6 sierpnia zwłoki Marilyn Monroe wciąż leżały w kostnicy i dlatego Joe DiMaggio wystąpił o wydanie ostatecznego orzeczenia. Późnym popołudniem ciało zawieziono do domu pogrzebowego w Westwood Village. Allan Snyder dzień później zrobił jej pośmiertny makijaż, od lat czesał i malował Marilyn. Kiedy skończył, przyszedł Joe i całą noc spędził ze swoją ukochaną. Następnego dnia makijaż trzeba było poprawić, a Joe siedział przy niej bez ruchu. Nigdy więcej nie wymówił jej imienia przy obcych, dziennikarzach, pisarzach, nigdy też nie ożenił się ponownie. Nie chciał na pogrzebie żadnych hollywoodzkich gwiazd filmowych, producentów czy reporterów. Do ceremonii dopuszczono około 30 krewnych i przyjaciół aktorki. Byli mężowie Marilyn nie pojawili się na pogrzebie. Marilyn pochowana została w zielonej sukience, tej samej, w której była w Meksyku wcześniej tego roku.

***

8 sierpnia o 13.00 rozpoczęła się uroczystość w kaplicy w domu pogrzebowym. Miejscowy pastor wygłosił krótkie kazanie zainspirowane wersetem z Biblii:”O, jakże cudownie została wykonana przez Stwórcę”. Później krótko przemówił Lee Strasberg:

„Znaliśmy ją – powiedział drżącym głosem, z oczami pełnymi łez – jako osobę o gorącym sercu, impulsywną, nieśmiałą i samotną, wrażliwą i lękającą się odrzucenia, ale zawsze ciekawą życia i dążącą do spełnienia swych pragnień. Marzenie o wielkim talencie nie było mirażem”.

Przed zamknięciem trumny Joe pochylił się i głośni łkając pocałował Marilyn. „Kocham cię, Najdroższa, kocham cię”- powiedział, wkładając jej w dłonie bukiet róż. Od tej pory na polecenie Joego co tydzień przez 20 lat składano kwiaty pod kryptą Marilyn.

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein

Agencja Informacyjna, Kultura, 5.08.2018.

Fot. by Trailer distributed by 20th Century Fox. – Digital trailer from SabuCat Productions. Capture by uploader., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17559048


Źródło:
1. Banner L., Skłócona z życiem. Intymna biografia Marilyn Monroe, wyd. Pascal, 2017
2. Ostatnie dni życia i śmierci Marilyn Monroe (dostęp: https://sites.google.com/site/wielkamarilyn/ostatnie-dni-zycia-i-smierc-marilyn-monroe

Related Post