Ewelina Rubinstein: Kłotnie o nowe prawo aborcyjne w Nowym Jorku

Kontrowersyjną ustawę (zwaną Reproductive Health Act) z 22 stycznia br. przegłosował Senat. Zgodził się, aby wspomniana ustawa dopuszczała prawne dokonanie aborcji do 9 miesiąca ciąży, jeśli zagrożone jest zdrowie matki, lub istnieje pewność, że płód nie będzie mógł żyć. Ustawa nie definiuje bliżej, czym są te zagrożenia dla zdrowia. Ponadto zobowiązuje ubezpieczycieli do opłacania środków antykoncepcyjnych. Dotychczas ustawę blokowała w obu izbach republikańska większość. Jednak w wyborach pośrednich w listopadzie ub. r. większość w obu izbach zdobyli Demokraci.

 

Dotychczas aborcja po 24 tygodniu ciąży była nielegalna, z wyjątkiem sytuacji, gdy było zagrożone życie matki.

Nowy Jork należy do stanów, w których dokonuje się najwięcej aborcji – w 2016 roku było ich 82 189.

Jak zauważa Katolicka Agencja Informacyjna „Komitet New York State Right to Life, organizacja obrońców życia, przewiduje, że lekarze i pielęgniarki, którzy odmówią dokonywania aborcji, mogą stracić pracę”.  Podczas, gdy na znak akceptacji ustawy wiele gmachów i mostów Nowego Jorku oświetlono na różowo, w katedrze Niepokalanego Poczęcia w Albany odezwały się dzwony na znak żałoby po każdym nienarodzonym dziecku. Nie jest też żadnym zaskoczeniem, że z przyjętej niedawno ustawy najmniej cieszą się katolicy oraz sami duchowni Stanów Zjednoczonych. Są nie tylko oburzeni nowo przyjętym ustawodawstwem, ale zamierzają protestować w tej sprawie. Innego zdania jest pani senator  Liz Krueger (reprezentująca okręg 28 na East Side na Manhattanie).  Według tej polityk ustawa jest bardzo dobra i nie zgadza się z protestami amerykańskiego episkopatu.

– Ustawa mówi jasno, że kobieta ma prawo do decydowania o tym, co dzieje się w i z jej ciałem. To kolejny dobry dzień dla demokracji w stanie Nowy Jork – powiedziała Liz Krueger  na konferencji prasowej po zaakceptowaniu ustawy.

Została ona przyjęta 22 stycznia, we wtorek po południu stosunkiem głosów 38 do 24. Kilka godzin później podpisał ją gubernator Andrew Cuomo.

***

Kiedy Amerykanie poważnie dyskutują na temat wad lub zalet wprowadzonej ustawy, to głos zabiera renomowane czasopismo „American Journal of Public Health”. Na jego łamach czytamy,

„że w 2014 r. dokonano w USA 926 tys. aborcji. Oznacza to, że w ciągu sześciu lat ich liczba zmniejszyła się z 19,4 do 14,6 na 1 tys. kobiet. Najmocniejszy spadek zanotowano wśród osób między 15. a 19. rokiem życia (46 proc.). Liczba zabiegów zmalała – pierwszy raz od dwóch dekad – wśród biedniejszych warstw społeczeństwa, choć nadal jest ich tam najwięcej”.

Takie wnioski płyną z artykułu opublikowanego właśnie w „American Journal of Public Health”. Jego autorzy wykorzystali dane z dwóch badań rządowych i jednego dokonanego przez Guttmacher Institute, niezależną organizację badawczą z siedzibami w Nowym Jorku oraz Waszyngtonie. Według artykułu ważnym powodem zmian była lepsza antykoncepcja, w tym upowszechnienie się tzw. antykoncepcji o przedłużonym odwracalnym działaniu (LARC), czyli wkładek wewnątrzmacicznych i implantów podskórnych. Badacze cytują też niedawne badania mówiące o mniejszej zawodności prezerwatyw.

Zdaniem ekspertów cytowanych przez „The Washington Post”

„lepsza antykoncepcja i lepszy dostęp do niej miały też wpływ na spadek liczby ciąż u nastolatek. Z danych Centers for Disease Control and Prevention wynika, że w 2014 r. było ich najmniej w historii. Choć niektórzy sugerują, że współczesne nastolatki po prostu uprawiają mniej seksu”.

Wpływ na liczbę aborcji miały też regulacje wprowadzane przez stany. Niektóre rozszerzyły finansowanie pewnych zabiegów z funduszy Medicaid, programu opieki zdrowotnej dla ubogich; inne zaś – jak Indiana, Kansas, Północna Karolina czy Teksas – wprowadziły aborcyjne restrykcje. W ostatnim z tych stanów 96 proc. hrabstw nie ma klinik wykonujących zabiegi. Mieszkanki niektórych miast, np. Lubbock czy Amarillo, muszą jechać do najbliższej ponad 300 mil.

***

Warto też przypomnieć rok 2015. Wtedy to Izba Reprezentantów domagała się zaostrzenia prawa aborcyjnego.

Ograniczenie aborcji było jednym z zapowiadanych priorytetów Republikanów po wygranych w listopadzie 2014 roku wyborach do Kongresu. Zgłosili projekt ustawy o zakazie przerywania ciąży po 20 tygodniu na początku stycznia, natychmiast po przejęciu kontroli nad Kongresem. Niespodziewanie natrafili jednak na opór we własnych szeregach. Ku zaskoczeniu męskiego przywództwa partii, zastrzeżenie do projektu zgłosiła grupa ok. 20 centrystów, w tym wiele Republikanek. Ich krytykę wywołał zapis, że „zakazane byłoby także przerywanie ciąży będącej skutkiem gwałtu, chyba, że kobieta złożyła zawiadomienie na policji”. Ostatecznie, po miesiącach negocjacji, zrezygnowano z tego zapisu i ustawa uzyskała  poparcie całej republikańskiej większości w Izbie.

***

W 1973 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał prawo do aborcji za „fundamentalne prawo konstytucyjne” każdej kobiety i tym samym usankcjonował w USA aborcję na życzenie.

Sąd zakazał wówczas poszczególnym stanom uniemożliwiania aborcji do czasu, kiedy lekarz będzie mógł stwierdzić, że płód jest w stanie przeżyć poza łonem kobiety. Za ten czas uważa się 24 tydzień ciąży. Od tego czasu w amerykańskim ustawodawstwie sporo się zmieniło. Ci, którzy nie popierają nowo przyjętej ustawy w Nowym Jorku zapowiadają organizowanie licznych protestów, kampań społecznych oraz demonstracji. Nie zgadzają się – jak mówią – na zabijanie niewinnych dzieci. Zwolennicy ustawy z kolei przypominają, że do późnego przerwania ciąży dochodzi niezwykle rzadko. Według Centrum Kontroli i Prewencji Chorób aż 92 proc. aborcji w USA jest wykonywanych przed 14 tygodniem ciąży, a 1,3 proc. po 20 tygodniu. Dlatego utrzymują, że ustawa nie jest groźna i że przecież żadna kobieta nie będzie usuwać ciąży w dziewiątym miesiącu.

 

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein

Agencja Informacyjna, Opinie, 29.01.2019,

 


Ewelina Rubinstein

– dziennikarka, pisarka, autorka wielu artykułów o tematyce społeczno-kulturalnej. Zadebiutowała mini-powieścią pt.: „Nina, prawdziwa historia”, dzięki której zdobyła uznanie wielu Czytelników. W 2016 roku ukazały się jej dwie kolejne książki (w tym „Jerozolima. Miasto Boga”), a w listopadzie 2017 roku reportaż „Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności”. Jej teksty publikowane są także na łamach wielu ogólnopolskich czasopism oraz portali internetowych. Współpracuje z Telewizją Polską oraz ogólnopolską Agencją Informacyjną w Warszawie. Wielokrotnie nagradzana i nominowana w krajowych konkursach dziennikarskich.

 

Related Post