E-złoty zamiast euro

Wydaje się, że weszliśmy na drogę, na końcu której e-waluta zastąpi całkowie tradycyjne banknoty a dyskusja o przyjmowaniu lub nie przyjmowaniu euro z przyczyn technologicznych przestanie być aktualna.

Na naszych oczach dokonuje się rewolucja w polskich podatkach.

Z początku zmiany dotknęły tylko przedsiębiorców będących płatnikami VAT. To na ich barkach spoczął co miesięczny obowiązek składania tzw. Jednolitego Pliku Kontrolnego. Ten elektroniczny dokument zawiera informacje o wszystkich fakturach wystawionych i przyjętych przez przedsiębiorstwo. Składany jest oczywiście wyłącznie drogą elektroniczną do systemu informatycznego Ministerstwa Finansów. Chwilę przed wprowadzeniem obowiązku JPK dla wszystkich płatników VAT Ministerstwo Finansów zażyczyło sobie, by tzw. deklaracje VAT składać również wyłącznie drogą elektroniczną. Jest to rzecz jasna rozwiązanie praktyczne i wygodne dla obu stron. Chyba, że przedsiębiorca rozlicza się sam i jest na bakier z nową technologią. Wtedy pozostaje mu jedynie profesjonalne biuro księgowe, które wyśle i deklarację VAT i JPK a także je przygotuje, choć oczywiście przedsiębiorca będzie musiał za to zapłacić.

To jest jednak dopiero pierwszy krok do nowego cyfrowego świata.

Kolejny przed nami. Wczoraj (28.05.2018 r.) Minister Finansów prof. Teresa Czerwińska ogłosiła, że od 2019 r. system informatyczny Krajowej Administracji Skarbowej będzie w stanie sam wygenerować deklaracje roczną podatnika (więcej: Urzędy skarbowe wiedzą o nas (prawie) wszystko). Podobne rozwiązanie było możłiwe już w tym roku, ale w praktyce dostępne wyłącznie dla mało problematycznych podatników. Ministerstwo Finansów obiecuje, że od przyszłego roku wygenerowany e-PIT będzie już inteligentny: wyciągnie wszystkie dane nie tylko ze informacji płatników (naszych pracodawców i zleceniodawców), ale również od ZUS-u, bazy PESEL i wszelkich innych państwowych baz danych o obywatelach RP. I znów: jest to dobra wiadomość, ponieważ tworzenie deklaracji PIT przez podatników było dla podatnika zawsze dużym wyzwaniem obarczonym ryzykiem popełnienia niezamierzonych błędów i ściągnięcia na siebie (nawet przypadkowo) sankcji za te błędy w rozliczeniu. Już teraz Polacy wolą wysłać PIT drogą elektroniczną korzystając z udogodnień stosownego oprogramowania (więcej: PIT-y już tylko przez internet?). Jeśli od 2019 r. wokół PIT-ów będzie jeszcze mniej pracy, to jest to przecież dla obywateli lepsze.

Od 2020 r. PIT-y w sposób automatyczny będą generowane również dla osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą. To oczywiście znów wygoda… Ale… W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej PIT powstaje na podstawie dużo większej ilości danych niż dla osoby tej działalności nie prowadzącej.

By obliczyć należny podatek dochodowy należy mieć dostęp do danych wszystkich operacji finansowych prowadzonych w ramach działalności.

Jeśli ten proces będzie można w 2020 r. zautomatyzować, to oznacza, że rząd pracuje nad rozwiązaniami prawnymi, które spowodują, że przedsiębiorcy będa na bieżąco raportować o każdej operacji finansowej. Zatem nie ma wątpliwości, że na JPK VAT się nie skończy. Przed nami zapowiadany JPK dla paragonów, ale to też jeszcze zbyt mało informacji, by wygenerować PIT dla działalności gospodarczej. Domyślić się więc możemy, że w 2019 r. obowiązkowe stanie się udostępnienia w jakiejś formie JPK całej księgowości. Dopiero wtedy można będzie zautomatyzować proces tworzenia PIT-ów dla wszystkich Polaków, bo z punktu widzenia urzędów skarbowych staną się one czystą formalnością. Wszystkie dane będą przecież na bieżąco spływać do Krajowej Administracji Skarbowej.

Kto nie kombinuje i uczciwie płaci podatki, ten nie ma się czego bać – tak by można spuentować plany Ministerstwa Finansów. Oczywiście to prawda. Jednak pewne ryzyko istnieje. Dotyczy ono kradzieży danych i to niekoniecznie z serwerów ministerstwa, ale przede wszystkim z komputerów firmowych. Co może dać większą, choć niewątpliwie nieuczciwą, przewagę nad konkurencją, jak dostęp do wszystkich informacji o jej działalności finansowej? Im bardzo skomplikowane procesy informatyczne, tym lepszej (a zatem droższej) potrzebujemy ochrony dla systemów informatycznych. I to zarówno po stronie przedsiębiorcy jak i Państwa.

Co dalej? Czeka nas całkowita eliminacja papieru w przekazywaniu danych do urzędów skarbowych. Jeśli plany Ministerstwa Finansów się powiodą, rok 2021 może być ostatnim z możliwością składania rozliczenia papierowego.  Będziemy mieli już wtedy raportowanie o każdej operacji finansowej, również tej realizowanej przez nas prywatnie (rejestracja paragonów). Zapewne nie obędzie się bez tzw. split payment – czyli podzielonej płatności, środki należne z tytułu VAT znajdą się na osobnych kontach poza możliwością dyspozycji przez przedsiębiorce, „zarezerwowane” dla Państwa. Kolejny krok to eliminacja gotówki.  Co prawda żaden kraj nie posunął się jeszcze do tego kroku, ale przecież słyszymy o tym od dawna. Także o tym, że produkcja banknotów i bilonu sama w sobie jest kosztowna, nie mówiać o stratach wynikających z fałszerstw. Rząd realizuje dwa programy „Polska bezgotówkowa” dla przedsiębiorców (pisaliśmy o tym Polska bez gotówki?) oraz dla urzędów administracji publicznej (1 414 urzędów w XXI wieku) które mają za zadanie upowszechnienie płatności kartami. Na razie jest to przyjemność, któregoś dnia będzie obowiązkiem. Tak jak kasy fiskalne, które kiedyś miały ułatwiać prowadzenie działalności gospodarczej, a dzisiaj są już jej warunkiem w przypadku wielu dziedzin. Czy możemy sobie wyobrazić połączenie terminala płatniczego z kasą fiskalną jako obowiązkowego narzędzia w handlu i usługach, narzędzia, które (co przecież wygodne) samo prześle przez internet do urzędu skarbowego JPK Paragon? Czy likwidacja tradycyjnej waluty nie tworzy idealnego systemu podatkowego w którym każda operacja jest rejestrowana przez systemy bankowe i administracyjne? A wtedy możemy wyobrazić sobie split payment – podzieloną płatność również w zakresie podatku dochodowego!!! System naliczałby automatycznie nie tylko VAT ale i PIT czy CIT i przelewał na odpowiednie konto naliczone środki, zabezpieczając je dla Państwa na poczet zaliczki.

Fantazja? Czy to kwestia pięciu czy dziesięciu lat, tak wygląda przyszłość w stronę której pewnym krokiem zmierzamy. Dywagacje czy i kiedy przyjąć euro wydają się zatem niepotrzebne.

W pierwszej kolejności e-Złoty zastąpi tradycyjne papierowe banknoty.

A sposób przeliczania elektronicznej waluty na drugą elektroniczną walutę to już sprawa drugorzędna. Czy będziemy płacić w e-Złotych czy w e-Euro użyjemy tej samej karty.

Czy to już będzie moment w którym zaczniemy żyć w Matrixie?

Agencja InformacyjnaAgencja Informacyjna, Miłosz Manasterski, 29.05.2018

Related Post